fot. Arkea-B&B Hotels

Rozmowy o pieniądzach są ostatnimi czasy nieodłączną częścią kolarstwa. Podczas gdy jedni opowiadają o niemal nielimitowanych budżetach inni muszą liczyć każdy grosz czy też zmagają się z widmem upadku. W tej drugiej sytuacji są m.in. Team Picnic PostNL i Arkéa – B&B Hotels.

W świecie kolarstwa co roku mamy coraz więcej pieniędzy – to fakt, z którym ciężko dyskutować. Jednocześnie te, co całkowicie naturalne, nie są redystrybuowane po równo i podczas gdy jedni się bogacą inni ledwo wiążą koniec z końcem. To prowadzi do przemian – na czele światowych tabel pojawiają się nowe zespoły, inne zaś ograniczają działalność bądź nawet upadają. Obecnie największe widmo upadku zdaje się dotyczyć Arkéa – B&B Hotels, gdzie ichni menadżer Emmanuel Hubert już w październiku mówił wprost, iż szansa na rejestrację ekipy na sezon 2026 wynosi 50/50 i z każdym kolejnym miesiącem będzie malała. Ba, w upadek francuskiej ekipy wierzy nawet większość obstawiających w naszej „szklanej kuli” na sezon 2025.

Pozyskiwanie sponsorów jest trudne, ale kocham ten zespół i moich 150 pracowników. Dajemy sobie czas do końca marca lub początku kwietnia, czy będziemy kontynuować projekt po 2025 roku, czy też zakończymy działalność. Jeśli cokolwiek ma się jeszcze wydarzyć to właśnie teraz albo nigdy

— mówił Emmanuel Hubert w rozmowie dla L’Equipe.

Co ciekawe choć część kolarzy zerwała kontrakty i przedwcześnie pożegnała się z Arkéa – B&B Hotels to są też tacy, którzy wciąż wierzą w swojego menadżera i nie opuszczają tonącego okrętu. Ci po prostu skupiają się na wykonywaniu swojej pracy tak długo, jak długo są związani z obecnym pracodawcą.

Są rzeczy, o których nie musimy wiedzieć. To my musimy wykonać naszą pracę, a Manu [Emmanuel Hubert – przyp. red.] i reszta kierownictwa zajmują się formalnościami

— mówił Kévin Vauquelin, a wtórował mu Arnaud Démare.

Emmanuel Hubert stara się zapewnić nam wszystko co może w temacie przyszłości i ufam mu. Poruszam ten temat tylko z dziennikarzami. Nie rozmawiamy o tym między sobą. Jesteśmy świadomi sytuacji, ale nie myślimy o niej co pięć minut.

Upadek na ten moment nie grozi w Team Picnic PostNL, ale i holenderski zespół ma swoje problemy. Formacja zarządzana przez Iwana Spekenbrinka jeszcze w latach 2017-18 potrafiła znaleźć się na podium rankingu UCI bądź tuż za nim, a obecnie to 16. siła światowego peletonu według zestawień tejże organizacji. Dodatkowo Team Picnic PostNL znany jest z tego, że ekipę przedwcześnie opuściło wiele talentów, a najmłodszy składem spośród wszystkich World Teamów nie może na to wiele poradzić – po prostu część konkurencji ma takie budżety, że nie sposób z nimi konkurować.

Po pandemii kolarstwo zmieniło się w wielu obszarach. Jedną z nowych kwestii jest to jak dużo pieniędzy pojawiło się w tym sporcie, szczególnie z Bliskiego Wschodu. To spowodowało dysproporcję budżetów. Jako zespół konkurujemy teraz z całymi krajami, gdzie możliwości finansowe wydają się czasami nieograniczone. Nie powinniśmy jednak na to narzekać, bo taka jest rzeczywistość. Wyzwaniem dla nas jest to, w jaki sposób możemy odnieść sukces przeciwko tym drużynom. Dodatkowo to, co niektórzy młodzi chłopcy dziś zarabiają, jest szalone. Kwoty, które wcześniej otrzymywałeś tylko wtedy, gdy odnosiłeś już sukcesy w wielkich tourach, teraz są wypłacane juniorom. Jak z tym walczyć?

— pytał Iwan Spekenbrink w rozmowie z WielerFlits.

Nadzieją Holendra jest to, że wciąż wśród młodych kolarzy znajdują się ci, którzy myślą długofalowo i widzą w jego projekcie szansę na to by młodo zostać liderem czy być prowadzonym z głową. Nie bez powodu Team Picnic PostNL ma najniższą bądź drugą najniższą średnią wieku w World Tourze nieprzerwanie od wejścia do niego w 2013 roku, a ta potrafiła momentami spadać nawet poniżej 24 lat.

Nie każdy talent nadaje się do pracy w największych zespołach. Chodzi także o możliwości, jakie otrzymują młodzi kolarze i program szkoleniowy oraz startowy, jaki im oferujesz. W zespole takim jak UAE Team Emirates te młode talenty mogą osiągać wysoki poziom, ale ich własne wyniki często mają drugorzędne znaczenie. Bazując na naszej wiedzy i spostrzeżeniach pokazaliśmy, że potrafimy prawidłowo rozwijać młodych zawodników. Na pewno nie jesteśmy gorsi w tej dziedzinie od najbogatszych drużyn. Myślę wręcz, że w tym zakresie wciąż radzimy sobie lepiej. Oczywiście, że pieniądze są ważnym czynnikiem. Jednak w momencie rozpoczęcia wyścigu liczy się to kim jesteśmy. Musimy polegać na kolarzach, którzy wolą mniejsze pieniądze, ale wiedzą, że zostaną liderami podczas najważniejszych zawodów. Zawsze znajdą się kolarze, których napędem jest sukces i na szczęście mamy ich również w naszym zespole

— zakończył Iwan Spekenbrink.

Poprzedni artykuł(Nie)zapomniane wyścigi: Dubai Tour
Następny artykułMatteo Jorgenson: „Nie jestem gotowy na liderowanie w Giro d’Italia”
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze