fot. INEOS Grenadiers

Kévin Vauquelin, rewelacja ubiegłorocznego Tour de France, wkracza w nowy rozdział kariery. Po czterech latach w Arkéa-B&B Hotels, 24-letni Francuz zamienił rodzime podwórko na brytyjskiego giganta Ineos Grenadiers. W rozmowie z „L’Équipe” kolarz podkreśla, że początek 2026 roku poświęci na naukę nowej struktury i „wyczucie atmosfery” w peletonie, choć w jego kalendarzu nie brakuje prestiżowych startów, takich jak Paryż-Nicea.

Przejście do jednej z najbogatszych ekip świata wiąże się z ogromnymi oczekiwaniami, jednak kierownictwo Ineos Grenadiers obrało wobec Vauquelina nietypową taktykę. Zamiast rzucać go od razu na głęboką wodę w roli jedynego lidera, zespół postawił na stopniową adaptację.

To rok odkrywania. Będziemy mieli silny skład i będziemy grać na atuty naszych zawodników. Nie czuję na sobie presji; poproszono mnie po prostu o wyczucie atmosfery w wielkich wyścigach i wykorzystywanie nadarzających się okazji, zamiast pełnienia od razu konkretnej, sztywnej roli. Ponieważ wszystko jest dla mnie nowe, zespół chce mnie chronić. Dzięki zgranej grupie będę mógł podejść do startów z większym spokojem.

Francuz potwierdził, że jego wiosenna kampania skupi się na dwóch kluczowych wyścigach. Pierwszym będzie Volta ao Algarve, gdzie sprawdzi swoją formę w jeździe na czas, a drugim legandarny „Wyścig ku Słońcu”, który ma dla niego znaczenie osobiste.

Po siódmym miejscu w Tour de France chciałbym w ciągu najbliższych dwóch lat wpisać do swojego dorobku zwycięstwo w wyścigu tygodniowym. Marzę o Paryż-Nicea, ponieważ ten wyścig odbywa się we Francji, w regionie, w którym teraz mieszkam. W Algarve mamy czasówkę i chcemy sprawdzić, w jakim miejscu aktualnie znajdują się moje parametry w tej dyscyplinie.

Vauquelin przyznał, że decyzja o transferze była podyktowana chęcią wyjścia ze strefy komfortu. Po kilku sezonach regularnej walki o najwyższe lokaty i podia w mniejszych francuskich etapówkach, kolarz uznał, że nadszedł czas na zmianę otoczenia oraz metod treningowych, by wejść na jeszcze wyższy poziom.

Nie wybiegamy w planach dalej niż Paryż-Nicea. Potem nastąpi krótka przerwa i ustalimy nowe cele. Chciałem jednak doświadczyć czegoś zupełnie innego. Po czterech latach czułem, że potrzebuję nowej energii, aby dalej się rozwijać i w przyszłości móc realnie włączyć się do walki o żółtą koszulkę Tour de France.

Mimo że jesień upłynęła mu pod znakiem rehabilitacji kostki, Vauquelin uspokaja kibiców zastanawiających się nad jego dyspozycją. Przymusowy odpoczynek paradoksalnie zadziałał na jego korzyść, dając mu niezbędną regenerację.

Czuję się w stu procentach gotowy. Paradoksalnie, przerwa wymuszona urazem kostki pozwoliła mi w pełni zregenerować organizm po ekstremalnym wysiłku, jakim był ubiegłoroczny Tour. Wchodzę w ten sezon świeższy i z większym głodem jazdy niż w poprzednich latach

– zakończył Francuz.

Poprzedni artykułIvan Romeo marzy o etapie Tour de France
Następny artykułRalph Denk o Evenepoelu: „Remco chce wygrać Tour. My też, ale to coś znacznie większego”
Artur Goławski
Kiedyś szef ligi hiszpańskiej i wydawca na iGol.pl oraz regionalny wysłannik Kuriera Lubelskiego. Dziś zakręcony na punkcie kolarstwa (nie tylko tego na szosie). Miłośnik gotowania, NBA i języków romańskich. Prowadzę małe domowe zoo, składające się dwóch psów i trzech kotów.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze