Fot. Quick-Step Floors / ©Tim De Waele

Po feralnej kraksie w Lombardii i potrąceniu przez ciężarówkę na treningu w RPA Laurens de Plus powoli kontynuuje rekonwalescencję.

Ostatnie miesiące nie oszczędzają utalentowanego Belga. W październiku podczas Il Lombardia zaliczył fatalną kraksę, która skończyła się kontuzją kolana.

 

 

Niedawno informowaliśmy także, że de Plus był jednym z kolarzy, którzy zostali potrąceni przez ciężarówkę podczas obozu treningowego w RPA. Belg zaznacza, że większym wyzwaniem od fizycznych obrażeń są dla niego te psychiczne. O wszystkim de Plus opowiedział w rozmowie z belgijską Sporzą.

Mentalnie byłem zdruzgotany. Miałem wrażenie, że straciłem wszystko. Nagle zdajesz sobie sprawę, że jednego dnia wszystko może się skończyć. Leżałem razem z Vakocem w szpitalu. Oczywiście możesz dać lajka pod zdjęciem na Instagramie, ale nie chciałbym, żeby ktokolwiek widział co my przeszliśmy tutaj [w RPA].

Było wiele trudnych momentów, które cały czas się powtarzają. Zwłaszcza, gdy wiem, że mogło być dużo gorzej. Najpierw kraksa na Lombardii, teraz potrącenie przez samochód. Czasem śni mi się to wszystko. Muszę to wszystko sobie przetworzyć i spróbować wyrzucić to z głowy.

De Plus ogromnie docenia wsparcie ze strony znajomych, rodziny, lekarzy i psychologów i zaznacza, że da radę wyjść z tego i wrócić do startów. Mimo, że wciąż musi chodzić o kulach to w przyszłym tygodniu najprawdopodobniej zacznie treningi pod dachem. Plany startowe na ten sezon to póki co dość odległa perspektywa.

W RPA czułem, że wracam do swojej najlepszej formy, a teraz znów muszę zaczynać od nowa. Moim celem na ten rok było Giro i choć cały czas marzę o tym to muszę jednak być realistą. Zobaczymy jak wszystko zacznie się układać i wtedy zaplanuję swój powrót. Wierzę, że wkrótce będę znów w dobrej dyspozycji. Póki co to pościg, ale mam nadzieję, że już niedługo dogonię tych co są przede mną

-zapowiada optymistycznie Belg.