Mitchelton-SCOTT

Amanda Spratt przeszła do historii jako pierwsza triumfatorka Santos Women’s Tour Down Under rok po roku.

W 2017 roku Spratt wygrała na solo pierwszy etap i utrzymała przewagę do samego końca. Teraz triumfowała na trzecim etapie , a w generalce pokonała kolejną zawodniczkę o ponad 40 sekund. Jednak nie obyło się bez problemów dla Australijki.

Na jednym ze sprintów podczas finałowego kryterium przydarzył mi się upadek. Na szczęście nie spanikowałyśmy jako ekipa, szybko uspokoiła mnie Annemiek Van Vlueten. Sytuacja była stresująca, ale szybko z niej wyszłyśmy

– powiedziała Amanda Spratt.

Po ubiegłorocznej edycji zawodniczki zostały zapytane przez organizatorów o trasę i ich uwagi zostały uwzględnione.

Chciałyśmy więcej podjazdów i trasa tak wyglądała w tym roku. Dwa finisze pod górę znacznie ubarwiły rywalizację. To takie etapy, a nie kryterium czyni wyścig ciekawszym

– dodaje zawodniczka Mitchelton-Scott.

Australijka po triumfie w swoim domowym wyścigu ma ambitne plany na kolejne miesiące:

Na początek chcę powalczyć w Cadel Evans Great Ocean Road Race, a następnie wyruszam do Europy. Tam skoncentruję się na Ardeńskim Tryptyku. Po krótkiej przerwie wracam na trasę Giro d’Italia Internazionale Femminile, gdzie chciałabym powalczyć o jeszcze lepszą lokatę niż w 2017 roku.

Na sam koniec muszę przygotować formę na mistrzostwa świata w Innsbrucku. Trasa jest bardzo wymagająca i jest to ogromne wyzwanie, ale jestem w stanie to zaakceptować.