Fot. BORA-hansgrohe

Z Patxim Vilą, trenerem drużyny BORA-hansgrohe, który pracuje z mistrzem świata Peterem Saganem oraz Rafałem Majką, Maciejem Bodnarem i Pawłem Poljańskim, rozmawialiśmy o pracy nad uwolnieniem wielkich pokładów potencjału, jakie tkwią w jego podopiecznych. 

Patxi Vila jest w drużynie BORA-hansgrohe dyrektorem sportowym i trenerem. Od 2015 roku osobiście odpowiada za plan treningowy Petera Sagana.

Urodził się w 1975 roku w Bera de Bidasoa w Navarze, na północy Hiszpanii. W latach 2001-2002 ścigał się w drużynie Banesto, a w 2003 roku podpisał kontrakt z Lampre. W 2006 roku wygrał etap etap w Paryż-Nicea i zajął drugie miejsce w klasyfikacji generalnej. W 2008 roku wpadł na zażywaniu testosteronu, za co zdyskwalifikowano go na osiemnaście miesięcy. Profesjonalną karierę kolarską zakończył w 2012 roku, a trzy lata później został dyrektorem sportowym w nieistniejącej już drużynie Tinkoff-Saxo.

Mimo że głównym celem Rafała Majki w sezonie 2018 będzie Tour de France, to wcześniej wystartuje on w prestiżowych ardeńskich klasykach. Myślisz, że powalczy w nich, a zwłaszcza w Liège, o podium albo nawet o zwycięstwo?

Masz rację, to właśnie wyścig Liège-Bastogne-Liège najbardziej odpowiada charakterystyce Rafała i myślę, że z powodzeniem może zająć w nim miejsce w pierwszej trójce, a nawet go wygrać. On jest światowej klasy kolarzem, a to, że potrafi ścigać się w wyścigach jednodniowych pokazał podczas wyścigu olimpijskiego w Rio de Janeiro, gdzie zdobył brązowy medal i omal nie wygrał.

Czy fakt, że trasa Tour de France 2018 jest innowacyjna i zawiera wiele rozmaitych trudności, wpłynie bezpośrednio na przygotowania kolarzy, których trenujesz?

Rzeczywiście trasa Touru 2018 postawi przed kolarzami wiele różnego rodzaju wyzwań. Całe trzy tygodnie będą bardzo wymagające. W związku z tym jesteśmy skoncentrowani na ciężkiej pracy przygotowawczej, by sprostać tym wszystkim trudnościom. Będziemy musieli być mocni przez dwadzieścia jeden dni.

Rafał Majka poradzi sobie na etapie z odcinkami brukowanymi?

Myślę, że żaden inny kolarz walczący w klasyfikacji generalnej nie będzie miał na tym etapie lepszej drużyny. Będziemy przecież mieli między innymi mistrza świata Petera Sagana, Macieja Bodnara, Daniela Ossa – oni jako specjaliści od jazdy na brukach zapewnią Rafałowi odpowiednią opiekę. Nie należy również zapominać, że sam Rafał również potrafi jeździć na rowerze, więc z tak dobrymi pomocnikami może być pewny siebie.

W Wielkiej Pętli, zwłaszcza dla drużyn, które będą miały w swoich szeregach liderów na klasyfikację generalną, bardzo ważny będzie również etap jazdy drużynowej na czas. Zamierzacie poświęcić temu elementowi kolarskiej sztuki więcej uwagi niż zwykle?

Właśnie dzisiaj [Tj. 14.12.2017. Drużyna BORA-hansgrohe odbywa obecnie zimowe zgrupowanie na Majorce – przyp. M.W.] mieliśmy pierwszy trening jazdy drużynowej na czas. To jest dyscyplina, która staje się dla drużyn coraz ważniejsza. Dobre wyniki w jeździe drużynowej na czas są jednym z celów drużyny BORA-hansgrohe na sezon 2018, więc pracujemy nad tym ciężko. W 35-kilometrowej „czasówce” w Tour de France również zamierzamy pokazać się z jak najlepszej strony, zwłaszcza że będzie to ważne dla Rafała. Podium czy żółtą koszulkę można przecież przegrać o sekundy.

Czego według ciebie zabrakło Pawłowi Poljańskiemu do etapowego zwycięstwa w tegorocznej hiszpańskiej Vuelcie?

Jego zadaniem było zabierać się w ucieczki, a ostatecznie skończyło się dwoma drugimi miejscami. Myślę, że to był najlepszy rok w jego dotychczasowej karierze. Przedtem pełnił przede wszystkim rolę pomocnika, a teraz otrzymał szansę dla siebie. Myślę, że to, co pokazał we Vuelcie nie było szczytem jego możliwości. W przyszłości z pewnością zobaczymy zwycięskiego Pawła Poljańskiego.

Zatem rozumiem, że to kwestia mentalności zwycięzcy, której Paweł jeszcze nie ma?

Wiesz, gdy nie wygrywa się zbyt często, nie ma się tego instynktu zwycięzcy i myślę, że tak, właśnie tego zabrakło mu we Vuelcie. Mam jednak nadzieję, że w przyszłym roku to się zmieni, że coś się przełamie i Paweł zacznie wygrywać. Tego nie da się bowiem wytrenować, ale te niewielkie porażki w hiszpańskim wielkim tourze mogą mu w tym pomóc.

Maciej Bodnar wygrywając etap jazdy indywidualnej na czas w Tour de France pokazał, że staje się coraz lepszy w tej dyscyplinie. Jaką przyszłość mu wróżysz?

Potencjał Macieja do jazdy na czas jest widoczny od kilku lat, jednak, aby zdobyć w tej specjalności wysokie umiejętności, trzeba przejść przez długi i ciężki proces. Maciej cały czas się rozwija, a w dodatku ma otwarty umysł i zwraca uwagę na szczegóły. W tegorocznych mistrzostwach świata chciał zdobyć medal, ale ostatecznie miał pecha. W przyszłym roku postaramy się, aby powetował sobie to niepowodzenie i mam nadzieję, że wreszcie zdobędzie medal.

Jak odnosisz się do wiadomości, że Chris Froome po jednym z etapów Vuelta a España 2017 dwukrotnie przekroczył normę stężenia salbutamolu w moczu?

Zarówno ja, jak i cała drużyna BORA-hansgrohe nie będziemy komentować tej sprawy.

Rozmawiała Marta Wiśniewska