fot. Michał Kapusta / naszosie.pl

Zawodnik Orica-Scott do tytułów na szosie i w kolarstwie górskim dołożył kolejne złoto.

Kolekcjonowanie koszulek Mezgec rozpoczął w Czerwcu wygrywając wyścig ze startu wspólnego na szosie. Drugie złoto sprinter dołożył w lipcu po triumfie w kolarstwie górskim, a trzecie wczoraj – w przełajach. W ten sposób Słoweniec zdominował rywalizację w swoim kraju.

Jak zdobyłem tytuł na szosie, to pomyślałem, że to jedyna w życiu szansa na zdobycie obu tytułów (na asfalcie i w kolarstwie górskim) w jednym sezonie. Przed startem w MTB miałem przerwę, więc nie byłem w idealnej formie, ale byłem pewny siebie i wiedziałem, że mogę osiągnąć dobry wynik. Zawsze jeżdżę na rowerze górskim poza sezonem. Wiedziałem, że muszę spróbować powalczyć na przełajach, bo w Słowenii nie mamy prawdziwych specjalistów od tej dyscypliny.

– przyznał Mezgec w rozmowie ze stroną drużyny Orica-Scott.

Chociaż Mezgec jest najbardziej znany ze znakomitych sprintów, to wygrana w czerwcu była jego pierwszym tytułem na szosie. Złoto udało się zdobyć pomimo sporej przewagi rywali.

Wspaniale było zdobyć swój pierwszy tytuł na szosie. Dwa razy już byłem drugi, a to jest wyścig, którego za bardzo nie lubię, bo startuje około 40 gości i różnie się to może potoczyć. W tym roku zaatakowałem od startu, bo nie lubię czekać, a to były ciężkie zmagania. Wygrana była dość nieoczekiwana, bo w końcówce miałem przeciwko sobie sześciu kolarzy Bahrain-Merida, więc gdy w końcu zostałem mistrzem kraju, to bardzo się cieszyłem

– zakończył Mezgec.