fot. Michał Kapusta / naszosie.pl

Niestety Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa uważa, że trening kolarski odbywający się poza obiektami sportowymi “budzi wątpliwości”…

We wrześniu Senator Łukasz Mikołajczyk i jego asystent Krzysztof Kubik złożyli interpelację do Ministra Infrastruktury i Budownictwa z prośbą o wprowadzenie przepisu ułatwiającego trening kolarski w miejscach, w których pojawiają się drogi rowerowe. Obecne prawo nie rozróżnia trenującego kolarza od rowerzysty jadącego spokojnie na zakupy i, pomimo osiąganych wysokich prędkości czy niedostosowanej do roweru szosowego nawierzchni, również zawodowcy zmuszeni są do korzystania ze ścieżek. W przeciwnym razie ryzykują mandat.

Sprawa wydaje się dość poważna – oprócz straty czasu czy ryzykowania defektu, kolarze na drogach rowerowych mogą tworzyć duże niebezpieczeństwo z powodu osiąganych prędkości rzędu 30-40km/h. Na, zazwyczaj bardzo wąskich, ścieżkach często pojawiają się piesi czy wolniejsi rowerzyści, nie wspominając o dzieciach i starszych paniach z pieskami na kilkumetrowej smyczy. Pomysłem Senatora Mikołajczyka było przyznanie legitymacji, podobnej do licencji PZKol dla mastersów, która pozwalałaby omijać drogi rowerowe. Odpowiedź od Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa jest… groteskowa.

Krzysztof Kubik

W dokumencie możemy przeczytać, że zasady dotyczące ruchu rowerów na drogach reguluje ustawa z 1997 roku – Prawo o ruchu drogowym. Zgodnie z nią kierujący rowerem zobowiązany jest do korzystania z drogi rowerowej jeśli jej kierunek zgodny jest z kierunkiem jazdy rowerzysty. W ministerstwie twierdzą, że wynika to z “priorytetowego traktowania – pod względem bezpieczeństwa – niechronionych uczestników ruchu drogowego (w tym kierujących rowerem)”. Rozwiązanie Senatora Mikołajczyka miałoby oznaczać pozbawienie rowerzysty pełnej ochrony wynikającej z obecnych przepisów. Najciekawsze jest jednak oświadczenie:

W mojej ocenie, treningi kolarskie nie powinny powodować zagrożenia bezpieczeństwa samych kolarzy, jak i innych uczestników ruchu drogowego, dlatego też ich prowadzenie na drogach publicznych (zamiast w obiektach sportowych), przy odbywającym się ruchu pieszych oraz pojazdów, może budzić wątpliwości. Należy wskazać, że infrastruktura drogowa budowana jest przede wszystkim w celach komunikacyjnych, natomiast  wykorzystanie dróg publicznych do uprawiania sportu, stanowi – co do zasady – wykorzystanie tych dróg w sposób szczególny (…). Zgodnie z art. 65 ustawy zawody sportowe, rajdy (…) i inne imprezy, które powodują utrudnienia w ruchu lub wymagają korzystania z drogi w sposób szczególny, musi odbywać się pod warunkiem zapewnienia bezpieczeństwa porządku podczas trwania imprezy oraz uzyskania zezwolenia na jej przeprowadzenie.

Podsumowując – jeśli chcecie trenować z kolegami na ulicy, to powinniście wystąpić do Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa o zezwolenie. Najlepiej jeśli przy okazji uzyskacie zabezpieczenie od policji! Wyobrażacie sobie Michała Kwiatkowskiego robiącego sprinterskie interwały na toruńskich drogach rowerowych?