fot. UAETeam_L’IMAD / Getty Sport Images

Po dniu przerwy wracają Mistrzostwa Europy w kolarstwie szosowym – Lublana 2026, a wraz z nimi niemałe polskie emocje. We wtorek stajemy przed aż dwoma niemałymi szansami medalowymi, a o krążki powalczą sztafety drużynowe w kategoriach juniorskiej oraz elity. Nieco niespodziewanie zanosi się na dzień, którego nie można przegapić.

We wtorek słoweński Šenčur oraz okalające go drogi ponownie ugoszczą najlepszych zawodników i zawodniczki ze Starego Kontynentu, którzy staną do walki o medale Mistrzostw Europy w kolarstwie szosowym – Lublana 2026. Konkurencją, która nas czeka po dniu przerwy, jest drużynowa sztafeta, która w stosunku do mistrzostw świata, tu rozgrywana jest nie w jednej, a we dwóch kategoriach. Historia tejże, czyli rywalizacji trójki pań i panów, w ramach mistrzostw Europy sięga zaledwie 2019 roku, a złotymi medalistami w elicie zostawały dotychczas Holandia (2019), Niemcy (2020), Włochy (2021 i 2024) oraz Francja (2023 i 2025). Polska w swoim debiucie w 2021 roku zajęła ostatnie, 8. miejsce, w kolejnej edycji uplasowaliśmy się już na 5. pozycji, by rok później wyśrubować nasz najlepszy wynik do poziomu 4. lokaty. Przed rokiem byliśmy nieobecni na starcie, a teraz powracamy z nadziejami na to, że możemy wywalczyć swój pierwszy w historii krążek w tej konkurencji.

Warto jednak dodać do powyższego „pierwszego krążka” małą gwiazdkę – konkretnie chodzi tam bowiem o zmagania elity. W przypadku juniorskiej rywalizacji, która zapoczątkowana została w 2023 roku, nasza historia jest bowiem jeszcze piękniejsza i po 6. miejscu w debiucie (2023) i takiej samej pozycji rok później, 12 miesięcy temu świętować mogliśmy brązowe medale. Wówczas wywalczyli je Mikołaj Legieć, Marcin Włodarski, Ksawery Gancarz, Kinga Słomka, Nadia Hartman oraz Anna Gaborska, a trójka z nich z nich stanie w tym roku przed szansą na powtórzenie tamtego sukcesu – Hartman powalczy o to już w elicie, Słomka i Legieć zaś stają do ponownych zmagań w kategorii do lat 19.

Program 4. dnia Mistrzostw Europy w kolarstwie szosowym – Lublana 2026
  • 11:00 – juniorska sztafeta drużynowa (44,3 km | 733 m)
  • 15:30 – sztafeta drużynowa elity (44,3 km | 733 m)
Trasa

Organizatorzy Mistrzostw Europy w kolarstwie szosowym – Lublana 2026 nie kombinowali za wiele przy projektowaniu tras i podczas drużynowych sztafet zobaczymy po prostu najpierw panów, a później panie przejeżdżające doskonale nam już znaną z wyścigów ze startu wspólnego jedną rundę ze startem i metą w Šenčur – ta ma 22,1 kilometra długości o łącznym przewyższeniu 367 metrów. Jeśli chodzi o jej przebieg, to typowa drużynówka już po kilku kilometrach przybierze zupełnie inny przebieg – podjazd pod Možjancę (2,1 km; 10,3%) jest czymś zupełnie nietypowym w tego typu próbach, a pokonywanie go na rowerach czasowych może być prawdziwą mordęgą dla zawodników i zawodniczek. Następnie, mniej więcej w okolicy półmetka, zacznie się dość kręty i techniczny zjazd, gdzie również jazda na tzw. kozie znacząco różni się od zwykłej szosówki. Po tym, jak zespoły przetrwają te trudności, zacznie się druga, już prostsza połowa dystansu, gdzie faktycznie siła ekipy będzie miała istotne znaczenie. Warto pamiętać, że zarówno o wypuszczeniu pań na trasę, jak i finalnym rezultacie zespołu, decyduje czas 2. członka danej reprezentacji na swojej zmianie.

Pogoda

Z racji na nieco późniejszy początek zmagań we wtorek, kolarzy i kolarki ominie kłopot zimnych poranków w słoweńskim Šenčur. Pierwsza z drużyn rampę startową opuści przy około 15 stopniach Celsjusza, a w ciągu dnia maksymalnie powinno być o jeszcze kilka stopni więcej. Na niebie ma nie zagościć ani jedna chmura, a wiatr pozostanie na niezauważalnym poziomie.

Faworyci rywalizacji juniorskiej

Zacznijmy od tych, którzy rampę startową opuszczą jako ostatni, a będzie to reprezentacja Polski. Nie chcę przesadnie pompować balonika, ale takie usytuowanie nas w stawce nie jest dziełem przypadku, a nasza kadra staje przed realną szansą medalową. Jeśli chodzi o panów, którzy jako pierwsi pokonają trasę, to cała trójka przyleciała do Słowenii dopiero na te zmagania, a nasz zespół utworzą zeszłoroczny brązowy medalista Mikołaj Legieć (na co dzień Cannibal B Victorious / UKS Copernicus Toruń CCC) oraz Mateusz Błaszak (MKS Cyklo Korona Kielce / Świetokrzyskie Cycling Team) i Igor Mitoraj (WMKS Olsztyn / Salus Ciclistica Seregno de Rosa). O ile pierwszy z wymienionych może mieć na podjeździe pewne kłopoty, o tyle o pozostałą dwójkę absolutnie nie trzeba się w kontekście wspinaczki obawiać, ale o tym jakie zapadną taktycznie decyzje dowiemy się dopiero we wtorek nieco po południu. Po tym, jak nasi panowie powrócą do Šenčur, do walki staną panie – tu zaprezentują się brązowa medalistka sprzed roku Kinga Słomka (MAT ATOM Deweloper Wrocław) oraz Amelia Szymańska (UKS Copernicus Toruń CCC) i Agata Sekta (MAT ATOM Deweloper Wrocław). W tym wypadku cała trójka poznała już trasę podczas wyścigu ze startu wspólnego i przed wtorkowymi zmaganiami panował raczej bojowy nastrój.

Nasi główni rywale? Przede wszystkim reprezentacja Włoch, której barw bronić będą czołowi kolarze i kolarki w tej kategorii wiekowej. Brandon Fedrizzi i Patrik Pezzo Rosola, wraz z którymi wystąpi nieco mniej utytułowany Enrico Andrea Balliana, mogą otworzyć niezwykle mocno i zapewnić Italii prowadzenie na półmetku, a świeżo upieczona mistrzyni Europy w wyścigu ze startu wspólnego Azzurra Ballan wraz z 5. w tychże zmaganiach Elisą Bianchi i wicemistrzynią świata Matilde Rossignoli też wydają się być kandydatkami do wykręcenia najlepszego z wyników na swojej połowie. Ta drużyna to trochę taki pewniak do złota, choć w sporcie nigdy nie wolno wręczać medali przed startem.

Groźna będzie też reprezentacja Niemiec, choć ta wystąpi w niekoniecznie najmocniejszym składzie. Wciąż o jej sile stanowić będą jednak 4. junior mistrzostw świata Owen Kings oraz 9. juniorka tejże imprezy Amandine Jakob. Czy jednak reszta utrzyma tempo narzucane przez swoich potencjalnych liderów? Właśnie to może być kluczem, a różnica poziomów w składzie naszych zachodnich sąsiadów pomiędzy poszczególnymi jego członkami wydaje się być niemała.

Nieco szokujące może być, że drugi, a może nawet i trzeci garnitur do boju posyłają gospodarze, czyli reprezentacja Słowenii. Niezrozumiałe decyzje jednych są jednak szansą dla innych, a na tym skorzystać możemy zarówno my, jak i inne obecne w stawce kadry. W przypadku każdej z dotychczas nieomówionych w składach znajdziemy jednak zawodników i zawodniczki, którzy są całkowicie w naszym zasięgu – najgroźniejsze w walce o potencjalny medal mogą być tu reprezentacje Austrii, Szwajcarii, Litwy oraz Luksemburga, aczkolwiek nie są to zestawienia, przed którymi powinny mięknąć kolana naszym kadrowiczom. Tak, walczymy tu o co najmniej powtórkę zeszłorocznego wyniku, a może nawet i jego poprawę i nie ma co udawać, że jest inaczej.

Pełna lista startowa

Faworyci rywalizacji elity

O ile w juniorskiej stawce mamy w sumie 11 reprezentacji i potencjał na pewne niespodzianki, tak w elicie do zmagań zgłoszono zaledwie 6 zespołów i zapewne gdyby poprosić ekspertów oraz kibiców o wypisanie potencjalnej kolejności na mecie, to ta może się w większości typowań całkowicie pokrywać.

Do obrony tytułu przystępuje reprezentacja Francji, która do boju posyła niemal ten sam skład, co rok temu. Jeśli chodzi o panów, to dla trójkolorowych ponownie powalczą Bruno Armirail, Rémi Cavagna i Thibault Guernalec. To świetni czasowcy, choć jestem ciekaw jak będzie wyglądał podjazd w ich wykonaniu. Takich obaw nie mam za to w przypadku żeńskiej części kadry Francji – Juliette Berthet i Cédrine Kerbaol stają do obrony tytułu, a tym razem towarzyszyć im będzie świetnie wspinająca się Maeva Squiban. Te zawodniczki stać na naprawdę mocny przejazd, a to może być kluczem do sukcesu.

Przed rokiem 2. miejsce zajęła reprezentacja Włoch i wydaje się, że Italia będzie głównym, jeśli nie jedynym realnym rywalem dla Francji. Mattia Cattaneo, Matteo Sobrero i Marco Frigo mogą potencjalnie otworzyć najlepiej spośród wszystkich męskich drużyn, a potem do boju staną Elisa Longo Borghini, Monica Trinca Colonel oraz Alessia Vigilia. To również szalenie mocny skład, a zatem walka między tymi dwiema kadrami zapowiada się bardzo interesująco.

O ile wydaje się, że złoto i srebro jest raczej poza naszym zasięgiem, o tyle naprawdę ciekawie robi się, gdy spojrzymy na to, kto powalczy o brąz. Reprezentacja Polski, która wystąpi w składzie Michał Kwiatkowski (na co dzień Netcompany INEOS), Filip Maciejuk (Movistar Team) i Dawid Lewandowski (NSN Development Team) oraz Dominika Włodarczyk (UAE Team L’IMAD), Martyna Szczęsna i Nadia Hartman (obie MAT Atom Deweloper Wrocław), staje przed naprawdę realną szansą medalową, choć warto jednak podejść do tego z chłodną głową. Nasi panowie prawdopodobnie mogą stracić nieco na podjeździe, u pań zaś trzeba pamiętać, że cała trójka borykała się w ostatnich dniach z problemami – Włodarczyk i Hartman w swoich wyścigach ze startu wspólnego startowały chore, Szczęsna zaś upadła na zjeździe i się poszlifowała. Nie wszystko na papierze wygląda zatem idealnie, ale to nadal zespół, który stać na wywalczenie medalu.

Nasi pozostali rywale? Gospodarze, czyli reprezentacja Słowenii, zaśmiali się w twarz swojej publiczności i zamiast lokalnych gwiazd wystąpią Mihael Štajnar, Matic Žumer i Jaka Marolt oraz Nika Bobnar, Zoja Ferlež i Pija Galof. Jestem daleki od twierdzenia, że to słaby skład, ale jednak w takim zestawieniu o medal będzie miejscowym dużo trudniej niż gdyby pojawili się tu przedstawiciele World Touru. Swój pierwszy garnitur do boju posyła za to reprezentacja Luksemburga, która chyba zwietrzyła, że przy lekceważącym podejściu wielu federacji do drużynowej sztafety, można tu powalczyć o medal. Alex Kirsch, Mathieu Kockelmann i Mats Wenzel to kolarze ścigający się na co dzień w największych wyścigach, a po nich umowną pałeczkę przejmą Nina Berton, Marie Schreiber i Liv Wenzel. Myślę, że na mecie pomiędzy Polską a Luksemburgiem będzie mniej niż minuta – oby na korzyść biało-czerwonych.

Listę startową uzupełnia nieco skazywana na pożarcie, ale też dysponująca nie aż tak zupełnie słabym składem reprezentacja Ukrainy, gdzie wystąpią Heorhii Antonenko, Pavlo Antonenko, Heorhii Chyzhykov, Yuliia Biriukova, Olha Kulynych i Valeriya Kononenko.

Pełna lista startowa

Transmisja

Zmagania juniorskich drużyn śledzić będzie można wyłącznie za pośrednictwem kanału youtubowego Europejskiej Unii Kolarskiej UEC. Transmisja na żywo rozpocznie się o 11:00.

Jeśli chodzi o rywalizację elity, to ta od początku do końca zagości zarówno na antenie Eurosportu 1, jak i w platformach streamingowych HBO Max / Player – zaplanowano ją od 15:20 do 17:10. Ponadto dla obu kategorii śledzić można także live timing pokazujący sytuację przy przejeździe przez linię mety dostępny pod tym linkiem.


Wszystko o Mistrzostwach Europy w kolarstwie szosowym – Lublana 2026:

Poprzedni artykułRozwojowa ekipa UAE Team L’Imad znika z peletonu
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze