Giro d'Italia / RCS Sport / LaPresse

Fernando Gaviria triumfował w sprincie otwierającym ostatnią imprezę cyklu WorldTour sezonu – Tour of Guangxi, dzięki czemu już teraz możemy napisać, że młody Kolumbijczyk wygrywał co najmniej jeden odcinek w każdym wyścigu etapowym, w którym brał w tym roku udział. Jego serce już jakiś czas temu podbiły jednak północne klasyki.

Podczas gdy typowany na jego największego rywala Caleb Ewan przyjechał do Chin po sześciotygodniowych wakacjach, Gaviria solidnie przepracował ostatnią część sezonu i nie ukrywa, że również nie może się już doczekać zasłużonego odpoczynku.

Siłę do odniesienia jeszcze jednego zwycięstwa dała mi myśl, że po zakończeniu tego wyścigu będę mógł wreszcie pojechać do domu. Tour of Guangxi to ostatni wyścig, w jakim w tym sezonie biorę udział,

– w rozmowie z Cyclingnews żartował sprinter ekipy Quick-Step Floors.

Jestem zachwycony, że ostatni start sezonu zakończę ze zwycięstwem. Otworzyliśmy wyścig w najlepszy ze sposobów i zobaczymy, jak wszystko ułoży się w kolejnych dniach. Do udziału w imprezie przystąpiło wielu znakomitych sprinterów, jednak ja ciągle jestem głodny zwycięstw. Pierwszym celem jest jednak dojście do siebie po jeździe w upale i trudach podróży.

Choć marzy o przerwie od ścigania, myślami Gaviria wybiega już nieco dalej w przyszłość. Jakie będą jego cele na kolejny sezon?

Mamy bardzo jasną wizję kalendarza startów i celów na kolejny sezon. Do klasyków będę przygotowywał się w Kolumbii i Argentynie.

Spróbuję zbudować możliwie najwyższą formę na powrót do Europy i kampanię wyścigów klasycznych, po czym zaczniemy myśleć o Tour de France. Moimi celami będą Ronde van Vlaanderen i Paris-Roubaix,

– zakończył.