fot. Michał Kapusta / naszosie.pl

Lider drużyny Bahrain-Merida Vincenzo Nibali udzielił obszernego wywiadu portalowi Cyclingnewsw którym m.in. podsumował sezon 2017 i wypowiedział się na temat mocarstwowego statusu Team Sky. 

Jednym z najjaśniejszych, jeśli nie najjaśniejszym, punktem sezonu 2017 w wykonaniu Vincenzo Nibaliego jest zwycięstwo w monumencie Il Lombardia. Generalnie Włoch swój pierwszy sezon w drużynie Bahrain-Merida określił jako “bardzo dobry”. Z entuzjazmem czeka na rok 2018, w którym ponownie chce prezentować opartą na instynkcie i agresywności jazdę w wielkich tourach. Celem wyjątkowym będą zaś dla niego mistrzostwa świata w Insbrucku.

Oprócz sukcesu w “wyścigu spadających liści”, Nibali był trzeci w setnej edycji Giro d`Italia, za Tomem Dumoulinem (Team Sunweb) i Nairo Quintaną (Movistar). W hiszpańskiej Vuelcie uległ tylko Chrisowi Froome`owi. Czyni to Sycylijczyka jednym z najlepszych specjalistów od wielkich wyścigów w historii. Giro wygrywał w 2013 i w 2016 roku, Tour de France w 2014, a Vueltę w 2010. W sumie dziesięciokrotnie stawał na podium w trzytygodniowych imprezach, o jeden więcej niż legendarny Fausto Coppi i tyle samo, co Gino Bartali.

Niektórzy mówili mi: Miałeś dobry sezon, ale nie wygrałeś wielkiego touru. Gdy słyszę coś takiego, tylko wzruszam ramionami. Jedyną lepszą rzeczą od podium jest zwycięstwo, o które za każdym razem walczę przez dwadzieścia jeden dni, dlatego wierzę, że każde drugie czy trzecie miejsce jest świetnym rezultatem

– powiedział Vincenzo Nibali.

“Rekin z Messyny” stoczył w La Vuelcie 2017 zaciętą walkę o zwycięstwo z Chrisem Froomem. Na ostatnim górskim etapie z metą na szczycie słynnego Alto de L`Angliru stracił do Brytyjczyka 34 sekundy, po tym, jak wcześniej przewrócił się na zjeździe. Z kontuzją żeber do samej kreski bronił drugiego miejsca w klasyfikacji generalnej.

Myślę, że największa różnica, jaka dzieliła nas we Vuelcie to siła naszych drużyn. On rzadko był odizolowany i w kłopotach. Nawet jeśli miał zły dzień, jak na etapie do Los Machucos, wciąż miał przy sobie pięciu kolegów. Nie sądzę, że Froome wygrałby Vueltę bez swojej drużyny. Według mnie, gdyby nie jeździł w tak mocnej drużynie, nie wygrałby czterech wyścigów Tour de France

– uważa Vincenzo Nibali.

Budżet drużyny Bahrain-Merida szacowany jest na siedemnaście milionów euro, tymczasem budżet Team Sky w roku 2016 liczył około trzydziestu milionów euro. Lecz nawet bogactwo, jakim dysponuje Dave Brailsford i spółka nie przekonało wystarczająco Nibaliego, by przeszedł do tej drużyny, choć jak powiedział, była na to szansa.

Każda drużyna ma swoje mocne i słabe strony, ale nie sądzę, by Team Sky był dla mnie odpowiednim miejscem. Był moment, w którym mogłem zostać kolarzem Team Sky i wydawało się, że to się dokona. Ale ostatecznie nie doszło do skutku, a oni już nigdy więcej nie wyrazili mną zainteresowania.

Myślę, że każdy w tym sporcie wie, że Team Sky to super drużyna, ponieważ ma trzydzieści milionów euro do dyspozycji i nieograniczone możliwości. To logiczne, że korzystają z tego budując mocny skład. Nie zazdroszczę im, ale oni mają wpływ na kolarski rynek, ponieważ mogą kupić najlepszego górala na świecie, najlepszego sprintera i każdego, kogo chcą. Dlatego właśnie uważam, że należy wprowadzić limity tzw. wielkich nazwisk w jednej drużynie. Sposobem na to mogłyby być ujednolicenie finansów, ograniczenia budżetów, a także zmniejszenie kosztów funkcjonowania drużyn

– wyjaśnił Nibali.

20 października Vincenzo Nibali, wraz ze swoim bratem Antonio, weźmie udział w Taiwan KOM Challenge, wyścigu który liczy 105 kilometrów, a cała trasa prowadzi pod górę. Jego podróż do Azji będzie połączona z wizytą w siedzibie marki Merida, dostawcy sprzętu i sponsora tytularnego drużyny Bahrain-Merida. Następnie Włoch wróci do swojego domu w szwajcarskim Lugano, gdzie spędzi trochę czasu z rodziną.