Fot. Marek Bala / naszosie.pl

Na co dzień jest jednym z najważniejszych przybocznych Rafała Majki w górach. Tym razem, podobnie jak w Ponferradzie, Paweł Poljański pojedzie na Michała Kwiatkowskiego. Cel – tylko złoto.

Moja rola jest taka sama jak bywało już wcześniej w mistrzowskich imprezach – czy to w Ponferradzie czy nawet jak startowaliśmy z Michałem Kwiatkowskim jeszcze w juniorach. Zawsze to Kwiato był liderem. Od kilku, kilkunastu lat sytuacja się nie zmienia – mamy jednego faworyta i wokół niego jest budowany jutrzejszy wyścig. Będziemy się starać pomóc Michałowi zająć jak najlepsze miejsce i stracić jak najmniej energii przed finałową rundą

– rozpoczął rozmowę z naszosie.pl Paweł Poljański.

Piotr Wadecki stwierdził, że ważne będzie, by w końcówce w czołowej grupie było was przynajmniej czterech – czy Poljan jest do tego wyznaczony?

Tak, oczywiście, chociaż to jest wyścig o mistrzostwo świata i różne rzeczy mogą się zdarzyć. Wszystko zależy od tego jak sytuacja się rozwinie – czy pierwsze rundy szybkie czy wolne, jak będzie wyglądał finał. Nikt nie wie czy ostatnia runda będzie decydująca. Na pewno musimy być we wcześniejszych ucieczkach, a jak będzie, to zobaczymy.

Poljański ma już w nogach sporo kilometrów – w ostatnich miesiącach pokonał Tour de France i Vuelta a Espana. Chociaż forma w Hiszpanii była wspaniała (dwa drugie i jedno czwarte miejsce na etapach), to zmęczenie musiało wreszcie nadejść.

Przyznałem Piotrowi Wadeckiemu, że nie wiem w jakiej jutro będę dyspozycji. Czuję się już zmęczony sezonem – przejechałem Tour de France i Vuelta a Espana, miałem mało czasu na odpoczynek. Przyjechałem tylko z tego względu, że wiem, że Kwiato stać na MŚ. Nie ukrywam, że nie znam swojej “nogi”, ale postaram się być tam gdzie powinienem. To jest wyścig o tęczową koszulkę, liczę na powtórkę z Ponferrady. Miałem przyjemność trenować z Michałem w Livigno jeszcze przed Vueltą i widziałem, że jest bardzo zmotywowany.

Jak już wspomniał, Poljan i Kwiato znają się jak łyse konie. Ścigają się razem od wielu lat, wspólnie świętowali sukces z Ponferrady.

Wiem jakim zawodnikiem jest Michał, bo ścigam się z nim od juniora. Jak się do czegoś przygotowuje, to zawsze stać go na zwycięstwo – tak było od najmłodszych lat. Jak on sobie coś powie, to rzeczywiście to robi i myślę, że faktycznie jutro powalczy o tytuł. Nie chcę mówić co sobie założyliśmy na odprawie, ale każdy z nas ma ustalone zadania. Niestety jest nas tylko sześciu, a nie dziewięciu jak w Ponferradzie, ale damy z siebie wszystko, by pomóc Kwiato. Wydaje się, że najmocniejsi będą Włosi, Hiszpanie i inne ekipy mające dziewięciu kolarzy. Trudno znaleźć konkretnego faworyta – można wspomnieć o Saganie, ale to jest wyścig o mistrzostwo świata i wszystko się może zdarzyć. To jest mała loteria – nie da się przewidzieć jak sytuacja się rozwinie, faworytów jest wielu i ciężko powiedzieć kto może tu wygrać

– zakończył Poljański.

Z Bergen – Marek Bala