Trudno uwierzyć, że w trwającej przeszło sto lat historii wyścigu Tour de France, kolarze nigdy nie finiszowali na górze Col d`Izoard. W tym roku projektanci trasy Wielkiej Pętli postanowili nadrobić tę zaległość, planując tam zakończenie osiemnastego etapu, który będzie jednocześnie ostatnią górską batalią.

W 1922 roku Belg Philippe Thys został tym, który jako pierwszy osiągnął szczyt Col d`Izoard. Następnie zatrzymał się na chwilę, by zmienić napęd i rozpoczął zjazd do Briançon, gdzie wygrał czwarty z pięciu, jak się później okazało, etap w tamtej edycji Tour de France. Warto wiedzieć, że tamten odcinek liczył dwieście siedemdziesiąt cztery kilometry, a zawodnicy wystartowali z Riwiery Francuskiej! Autorem tej trasy był założyciel Tour de France, Henri Desgrange, bezlitosny w wymyślaniu swoim kolarzom trudności. Niemożliwy do zorganizowania we współczesnym kolarstwie etap, i tak był jednym z łatwiejszych. Redaktor naczelny gazety „L`Auto”, podsunął kolarzom cztery dni rywalizacji, podczas których dystans do pokonania przekraczał czterysta kilometrów. Krew w żyłach mrożą czterysta osiemdziesiąt dwa kilometry z Les Sables d`Olonne do Bayonne, które oznaczały przejechanie połowy długości Francji.

Musiało minąć dziewięćdziesiąt pięć lat, sto trzy edycje Wielkiej Pętli, a podjazd pod Col d`Izoard musiał zagościć na trasie wyścigu trzydzieści cztery razy, by góra ta wreszcie stanowiła zakończenie etapu. 20 lipca kolarze wystartują z Briançon, po czym zrobią pętlę liczącą sto osiemdziesiąt kilometrów, pokonując po drodze inny słynny podjazd – Col du Vars (na który to Thys także wjechał jako pierwszy w historii). Na legendarny Izoard wjadą od południowej strony, co oznacza, że zawodników czeka czternaście kilometrów wspinaczki o średnim nachyleniu 7,3 %. Podjazd ten charakteryzuje się tym, że „trzyma” cały czas, a tuż przed szczytem dorzuca jeszcze odcinek, na którym nachylenie wynosi 14 %. Nie ma więc wątpliwości, że to tam nie tylko ułoży się klasyfikacja generalna, ale także może się wywrócić do góry nogami, tym bardziej, że kolarze będą mieli w nogach etap numer siedemnaście, w trakcie którego także wjadą w teren położony powyżej dwóch tysięcy metrów nad poziomem morza. Znany stanie się również właściciel białej koszulki w czerwone w grochy, bowiem na premii górskiej Col d`Izoard można zdobyć podwójne punkty do klasyfikacji górskiej.

W 1975 roku dwukrotny francuski zwycięzca Tour de France, Bernard Thévenet, zaatakował u podnóża Izoard, zostawiając Eddy`ego Merckxa i powiększając zdobytą nad nim przewagę na poprzednim etapie. W Serre Chevalier finiszował ponad dwie minuty nad „Kanibalem”. Dziś Thévenet cieszy się, że Col d`Izoard dostąpi wreszcie zaszczytu bycia zwieńczeniem górskiego etapu Wielkiej Pętli.

Jestem bardzo zadowolony, że jeden z etapów tegorocznego Tour de France zakończy się na Col d`Izoard, ponieważ to ogromnie istotny podjazd dla historii tego wyścigu. Przeczytałem gdzieś, że Romain Bardet [kolarz i lider drużyny AG2R, który w ubiegłorocznym Tour de France zajął drugie miejsce – przyp. M.W.] powiedział, że ta góra jest legendarna, ale wielu innych młodych kolarzy nawet nie słyszało o takich gościach jak Louison Bobet, oraz o tym, w jaki sposób wygrał on edycje Touru w 1953 i 1954 roku*

– powiedział Bernard Thévenet magazynowi „Procycling”.

Col d`Izoard już w 1949 roku dał dowód, że może być fantastyczną areną walk wielkich „górali”. Ówcześni gwiazdorzy włoskiego kolarstwa – Fausto Coppi i Gino Bartali – wystartowali w 36. edycji La Grande Boucle w jednej drużynie, której liderem był Fiorenzo Magni. Jednak na szesnastym etapie z Cannes do Briançon, Coppi i Bartali zdecydowali się rywalizować między sobą. Do ostatniego tego dnia podjazdu, którym był Izoard, jechali razem, ale w pewnym momencie tylne koło roweru Coppiego znalazło się w drogowym wyboju i Włoch, który w pierwszym etapie swojej kariery unikał startu we włoskim wielkim tourze, przebił oponę. Bartali, chcąc rozprawić się z nim w czysto sportowej walce, zaczekał na kolegę z drużyny. Kontynuowali jazdę wspólnie, ale w pewnym momencie wspinaczki Bartali poprosił Coppiego, by zwolnił. Ostatecznie dojechali razem do szczytu i zjechali do Briançon, gdzie Coppi przegrał etap. Bartali odniósł zwycięstwo w rocznicę swoich urodzin i założył na ramiona żółtą koszulkę lidera, którą z powodu rewanżującego ataku Coppiego, stracił następnego dnia. Ostatecznie Tour 1949 padłem łupem Fausto Coppiego, który zwyciężył z przewagą jedenastu minut.

Zaplanowanie mety etapu Tour de France, który w dzisiejszych czasach jest wieloma innymi rzeczami poza tym, że jest kolarskim wyścigiem, było nie lada wyzwaniem. W miejscu, gdzie znajdzie się napis arrivée, musi powstać przecież małe miasteczko, które trudno jest osadzić na jałowej skale sięgającej do nieba. Dziennikarze tygodnika „Cycling Weekly”, którzy chcieli zapłacić kartą za napoje zakupione w sklepie znajdującym się na szczycie, usłyszeli, że ponieważ brak elektryczności, jest to niemożliwe.

*Louison Bobet, nazywany pupilkiem Izoard, wygrał Tour de France 1953 po samotnym ataku na tym podjeździe. Do mety w Briançon dojechał z przeszło pięcioma minutami przewagi. Rok później powtórzył ten wyczyn i podobnie jak Fausto Coppi, został uhonorowany miejscem na pomniku znajdującym się na szczycie La Casse Déserte.

Marta Wiśniewska

Podczas pisania korzystałam z artykułów “The Col d`Izoard” i “Classic Climbing Duels” w magazynie “Cycling Weekly” oraz “The Climbs of Their Lives” w magazynie “Procycling”.