Kuba Szymański / naszosie.pl

Zapraszamy do przeczytania rozmowy z liderem Wyścigu Szlakiem Walk Majora Hubala – Maciejem Paterskim.

Nietypowe pytanie – czy Giro okazało się fajnym obozem przygotowawczym do Hubala?

[śmiech] Myślę, że do Giro byłem bardzo dobrze przygotowany. Miałem swoje szanse, ale brakowało trochę szczęścia i etapów bardziej pode mnie. Ogólnie mogę powiedzieć, że całe Giro na plus. Udawało mi się zabierać w ucieczki mimo tego, że większość etapów nie pasowało do mojej charakterystyki. Skończyłem Giro w dobrym stanie…

Widać po wynikach w Hubalu 🙂 

Myślę, że trochę odpocznę i powinno być dalej dobrze.

Giro na pewno przełożyło się na Twoją obecną formę. Odczuwasz już zmęczenie?

Odczuwam, ale jest różnica poziomu między Giro, a wyścigiem Hubala. Zostało mi motywacji po wyścigu we Włoszech i teraz to procentuje.

Jak z Twojej perspektywy wyglądała 100. edycja Giro? Czuć było, że to coś wyjątkowego?

Nie ma jakiejś wielkiej różnicy pomiędzy tą edycją, a tą w której startowałem dwa lata temu. Cały czas jest wielkie show, ale nie odczuwało się tego, że to jubileuszowy wyścig.

Wszyscy kolarze podkreślali, że trasa była wyjątkowo trudna. Rzeczywiście ten ostatni tydzień był aż tak ciężki?

Ostatni tydzień to praktycznie same górskie etapy i brakowało chociaż jednego lżejszego. Dla mnie jednak dużo cięższy był wyścig w 2015 roku, ale takie wrażenie mogę mieć przez to, że wtedy byłem już “zajechany” i odliczałem dni do końca, a teraz o wiele lepiej zniosłem wyścig.

Mówisz, że Tobie zabrakło szczęścia, ale jako drużyna pojechaliście dużo lepiej niż przed dwoma laty. Co według Ciebie na to wpłynęło?

Dla większości był to pierwszy start w wielkim tourze i pamiętam po sobie jak to było – każdy chce się pokazać z jak najlepszej strony. Do tego młody, utalentowany skład i doświadczenia sprzed dwóch lat – to sprawiło, że byliśmy widoczni.

Różnica w końcowym wyniku całej grupy wynikała z lepszego składu czy także wprowadziliście zmiany w przygotowaniach?

Zmienił się proces przygotowawczy. Giro było naszym największym celem w tym sezonie i każdy od początku się na to nastawiał. Ja sam miałem w tym roku mniej startów, a 2 lata temu jechałem wyścig za wyścigiem, a Giro na dodatek. Tym razem było inaczej, to jest wielki tour, musisz być tutaj przygotowany idealnie pod względem fizycznym, jak i psychicznym.

Mówi się o tym, że Jan Hirt odejdzie po sezonie od was. Jesteście pogodzeni z tym, że Czech po tak świetnym wyniku odejdzie do innej grupy?

Ja nic nie wiem na ten temat 🙂 Trzeba o takie rzeczy pytać dyrektorów, ale póki nie ma nic podpisane to niczego nie wiadomo. Myślę, że naszą ekipę stać na to, aby Janka zatrzymać w grupie.

A Ty myślisz o tym by spróbować jeszcze raz swoich sił w zachodnich grupach czy chcesz zostać w CCC Sprandi Polkowice i w pomarańczowych barwach dotrzeć do World Touru?

Nasza drużyna ma bardzo bogaty kalendarz startów i nie brakuje nam wyścigów w których moglibyśmy się wykazać. Co do mojej przyszłości to jeszcze jest za wcześnie żeby myśleć o tym co będzie w przyszłym roku czy później.

Jak oceniasz swoje szanse na tegorocznej trasie mistrzostw Polski?

Nie widziałem jej jeszcze ani nie jeździłem, ale słyszałem, że jest dość płaska. Moim marzeniem jest zdobyć koszulkę mistrza Polski i bardzo chcę to osiągnąć. Będę się starać, będziemy mieć przewagę w ilości zawodników na starcie i przy dobrej współpracy będę mógł powalczyć o wygraną.

Jakie są Twoje najbliższe plany startowe?

Po Hubalu jadę jeszcze na Tour de Suisse i tam gdzie będę mógł to będę próbować atakować i szukać szczęścia w ucieczce, a jeśli nie będzie sensu walczyć to będę odpuszczać. Później mistrzostwa Polski i mam nadzieję na mały odpoczynek po którym będę mógł już się przygotowywać do Tour de Pologne.

Jak z Twojej perspektywy wyglądało kryterium i pierwszy etap wyścigu?

Kryterium odbyło się na fajnej, dynamicznej rundzie. Lubię takie wyścigi, gdzie peleton może się rozerwać, jakaś kostka czy podjazd. Etap do Świętego Krzyża także był fajny, ciągle góra dół, ciężka runda.

Ostatnie kilometry na profilu straszyły, ale chyba większe znaczenie miały wcześniejsze wspinaczki?

Ja też spodziewałem się cięższego podjazdu do mety, ale zdecydowanie większe znaczenie miały podjazdy na rundach przed Świętym Krzyżem. Obawiałem się, że ostatnie 3 kilometry będą dużo cięższe i zastanawiałem się w którym miejscu zaatakować. Ruszyłem kilometr do mety i wystarczyło.

Dziękujemy za rozmowę i powodzenia na ostatnich dwóch etapach!

W Spale rozmawiali Aleksandra Górska i Kuba Szymański.