Michał Kapusta / naszosie.pl

Francuz spokojnie przejechał etapy na Sardynii i przygotowuje się do górskiego odcinka na Etnę. Zawodnik FDJ nie stracił zbyt wiele sekund do lidera wyścigu, a dzisiaj będzie jednym z głównych faworytów do wygrania etapu pod słynny wulkan.

Trzy pierwsze odcinki setnej edycji Giro d’Italia były bardzo zdradliwe. Przed rozpoczęciem rywalizacji przewidywano, że każda część sardyńskiego tryptyku może zakończyć się finiszem sprinterów – zaplanowane górskie premie miały nie być zbyt wymagające, a mety były ulokowane na długich prostych. Życie jednak pisze swoje scenariusze i końcówki każdego z etapów były bardzo emocjonujące i kończyły się niespodziankami. Dużo do powiedzenia miały wiatr, kraksy i defekty – czynniki te znacząco wpłynęły na układ klasyfikacji generalnej po wizycie na Sardynii.

Przy początkowych etapach wielkich tour’ów zawsze powtarza się stare kolarskie porzekadło – “na pierwszych odcinkach wyścigu się nie wygra, ale można go przegrać”. I to hasło sprawdza się w tegorocznej edycji Giro – kilku faworytów wyścigu już ma kilkadziesiąt sekund straty do lidera, co może mieć wpływ na końcową klasyfikację generalną. Do jadącego w różowej koszulce Fernando Gavirii kilka niepotrzebnych sekund potracili m.in. Steven Kruijswijk (kraksa na końcówce pierwszego etapu), Ilnur Zakarin (defekt w ostatniej fazie drugiego odcinka) czy Dario Cataldo (strata na wachlarzach na trzecim etapie). Te różnice są niewielkie i łatwe do odrobienia, ale na pewno nie są wskazane – wynikają głównie z braku koncentracji i szczęścia w samych końcówkach.

Jednym z uważnie jadących kolarzy jest Thibaut Pinot. Francuz zawsze dojeżdżał do mety tuż za plecami zwycięzców i obecnie zajmuje 28. miejsce w klasyfikacji generalnej ze stratą 23 sekund do Gavirii. 26-latek zgubił jedynie 13 sekund na etapie do Cagliari, lecz do Nibali’ego, Quintany i innych faworytów nie ma żadnej straty. Zawodnik FDJ jest w doskonałej sytuacji przed dzisiejszym etapem na Etnę, gdzie może powalczyć o zwycięstwo etapowe i różową koszulkę lidera. W dniu przerwy Pinot podzielił się z gazetą L’Equipe swoimi dotychczasowymi wrażeniami z wyścigu:

Ostatni etap był bardzo nerwowy – tworzyło się dużo wachlarzy i trzeba było być skoncentrowanym by utrzymać się przez cały czas w czołowej grupie. W transmisji telewizyjnej nie było tego widać, ale każdy z nas walczył o przetrwanie i cieszę się, że wyszedłem zwycięsko z tej walki z samym sobą. Etap do Cagliari przypominał mi etapy z Tour de France – było nerwowo, emocjonująco i szybko. Cały sardyński tryptyk był bardzo stresujący, ale to przecież start wielkiego touru – każdy kolarz spodziewał się trudnego początku i sporych nerwów.

We wczorajszym dniu przerwy nastąpił transfer kolarzy na Sycylię. Zawodnicy mentalnie nastawiają się już na pierwszy, górski etap z podjazdem na Etnę. Pinot ma optymistyczne myśli przed legendarną górą – jego celem jest znaleźć się w czołówce klasyfikacji generalnej przed wjazdem do kontynentalnej części Włoch:

Etna jest już blisko – każdy z nas czuje dużą presję z tego powodu. Trochę żałuję, że po trzech dniach ścigania nastąpił dzień przerwy – transfer jest zawsze skomplikowany i nastręcza sporo trudności. Wolałbym od razu pojechać na Etnę. Dzisiaj jedziemy na rekonesans i trening, więc będziemy przygotowani na niespodzianki związane z wizytą na wulkanie.

Francuz jest zachwycony ściganiem na Giro d’Italia. Pinot nie miał jeszcze okazji jechać w Corsa Rosa, a po trzech dniach ścigania zdążył poznać niepowtarzalną atmosferę i klimat włoskiego wyścigu. 26-latek widzi wiele różnic pomiędzy Giro i Tour de France. Podczas Wielkiej Pętli Francuz musiał znosić dużą presję ze strony mediów i kibiców – zawsze traktowany był jako nadzieja Francuzów na zwycięstwo w największym wyścigu świata. Na Giro d’Italia Pinot jest zrelaksowany i skoncentrowany – taka postawa może przynieść mu korzyść w postaci dobrego miejsca w klasyfikacji generalnej i zwycięstwa w jednym z trudnych, górskich etapów:

Czuję, że wyrabiam sobie nazwisko wśród kibiców Giro. Fani dają mi dużo wsparcia i inspiracji, a to sprawia mi wiele radości. Cieszę się, że tu jestem i mam okazję poznać tylu wspaniałych ludzi.

Dzisiejszy etap pokaże jaką formę ma francuski kolarz. Zawodnicy wjadą na wysokość prawie 1900 metrów n.p.m i będą mieli okazję podziwiać wspaniałe widoki ze szczytu najsłynniejszego wulkanu Europy. Może Pinot pokaże też klasę sportową i jako pierwszy minie metę na sycylijskiej górze?