Lotto-Soudal

Kolarz, który po wypadku podczas Tour of Belgium przez kilka miesięcy był w śpiączce, spotkał się z Loiciem Chetout, który uratował mu życie.

Od kraksy w Belgii minął już prawie rok. 28 maja, w wyniku błędu motocyklistów, peleton awaryjnie hamował i aż jedenastu kolarzy trafiło do szpitala. W najgorszym stanie był Stig Broeckx (Lotto-Soudal), który zapadł w śpiączkę. Ratowanie życia na poboczu trwało ponad godzinę. Uczestniczyli w niej nie tylko lekarze – razem z rywalem był też Loic Chetout (Cofidis).

Chaos był niesamowity. Nie upadłem i chciałem tylko kontynuować ściganie, ale wtedy zobaczyłem Stiga. Leżał na poboczu, a na nim jego rower. Uwolniłem go i unieruchomiłem jego głowę, bo tak nauczono mnie na kursie pierwszej pomocy. Zostałem z nim jak lekarze wykonywali swoją pracę. Dla mnie to trwało maksymalnie dziesięć minut, ale teraz wiem, że to była ponad godzina. Lekarze powiedzieli mi, że uratowałem mu życie, chociaż wtedy tak się nie czułem. Po prostu myślałem: gość potrzebował pomocy, a ja byłem na miejscu. Pamiętam, że mój dyrektor sportowy do mnie podszedł i kazał mi kontynuować wyścig, bo lekarze już robią co mogą. Nie było dla mnie takiej opcji, on był najważniejszy

– powiedział Chetout w rozmowie z Het Nieuwsblad.

Chociaż wcześniej dwaj kolarze nigdy się nie spotkali, to połączyła ich dramatyczna chwila. Broeckx po wielu miesiącach walki i śpiączce wraca już do zdrowia i jest w stanie rozmawiać z bliskimi. Belg był nieprzytomny przez prawie siedem miesięcy – od 28 maja do połowy grudnia. Pod koniec marca z kolei zawodnik Lotto-Soudal spotkał się ze swoim wybawcą. Jak mówi rodzina kolarza Stig przede wszystkim powtarzał

Jestem szczęśliwy. Tak bardzo szczęśliwy.

Chetout przyjechał do Broeckxa razem ze swoim kolegą z zespołu Florianem Senechalem. Francuz opowiada, że wizyta u Belga była warta każdej minuty.

Wiedziałem o tym w momencie wejścia do jego pokoju. Czekał na mnie, widziałem, że był trochę niecierpliwy. Kiedy nas zobaczył, to bardzo się ucieszył. Ja też byłem szczęśliwy, pojawiły się łzy. Trochę się denerwowałem, emocji było bardzo dużo. Po prostu nie wiedzieliśmy co powiedzieć. Wykrztusiłem jedynie “ça va, ça va. C’est OK” [W porządku, w porządku. Jest OK].

Ojciec kolarza widzi, że tempo, w jakim Stig wraca do zdrowia jest niesamowite. Jeszcze w czerwcu lekarze ostrzegali, że sportowiec może nigdy nie wrócić do sprawności i pozostać w stanie wegetatywnym. Od grudnia Broeckx zaskakuje poziomem świadomości – rodzice porównali to do dorastania. Na początku zawodnik zachowywał się jak dziecko, ale w ciągu kilku tygodni wrócił do dorosłości. Lekarze i rodzina starają się pomóc Stigowi przywrócić mocno pomieszane myśli z powrotem do porządku.

Stig mówił do mnie po francusku. Trochę go to kosztowało, ale był w stanie rozmawiać z nami w naszym języku. Co mówił? To był bardzo emocjonalny moment. Nie przestawał powtarzać “je suis très heureux [jestem bardzo szczęśliwy]” i powiedział “tu es mon héros [jesteś moim bohaterem]”. To nie jest prawda, nie jestem bohaterem. W sumie czułem się zawstydzony, bo przyszedłem do szpitala z pustymi rękami, a on przygotował dla mnie prezent

– opowiadał Chetout.

Broeckx dowiedział się, że Chetout uwielbia zegarki, dlatego kupił mu jeden z modeli Tag Heuer. Obaj Francuzi otrzymali także koszulki upamiętniające szczęśliwe spotkanie. Aktualnie Belg przechodzi rehabilitację, która ma przywrócić mu pełną sprawność i pozwolić na samodzielny chód.