RCS Media Group / Giro d'Italia

Trzykrotny zwycięzca La Corsa Rosa dołączył do największych gwiazd włoskiego wyścigu.

Hinault trzykrotnie startował i trzykrotnie zwyciężał w Giro d’Italia – 1980, 1982 i 1985. Łącznie wygrał sześć etapów i spędził 31 dni w koszulce lidera. W sezonach 1982 i 1985 do triumfu we włoskim wyścigu dołączył również Tour de France. Oprócz “Borsuka” jedynie Eddy Merckx, Miguel Indurain i Fausto Coppi potrafili zdobyć taki dublet więcej niż raz.

To wielki honor zostać przywitanym w Hali Sław Giro d’Italia. To jeden z moich ukochanych wyścigów. Wciąż uwielbiam tę imprezę, jej pasję i kibiców. Wszyscy kolarze z zagranicy, którzy przyjeżdżają do Włoch na Giro oddają tej rywalizacji wielki szacunek i dają z siebie wszystko. Giro d’Italia było, i zawsze będzie, bardzo ważnym wyścigiem, który każdy chciałby wygrać.

Lider Giro d’Italia jeździ w różowej koszulce nawiązującej do koloru papieru, na którym jest wydawana La Gazzetta dello Sport.

Maglia Rosa jest symbolem, historią samą w sobie. Ma wartość i fantastycznie jest każdego dnia o nią walczyć. Dla mnie Różowa Koszulka jest tak samo ważna jak inne trykoty, które nosiłem – tęcza mistrza świata czy Maillot Jaune z Tour de France.

Hinault został dopiero szóstym kolarzem, który dołączył do Hali Sław Giro d’Italia. Francuz znalazł się w znakomitym gronie – wcześniej wyróżnieni zostali Eddy Merckx, Ercole Baldini, Felice Gimondi, Stephen Roche i Francesco Moser. Lista nie jest jednak pełna i Hinalut wskazał nawet swoich faworytów – Miguela Induraina i Giuseppe Saronniego. Przy okazji mistrz wyraził swoją opinię na temat zbliżającej się setnej edycji Giro.

Trasa Giro100 wydaje się być piękna i bardzo interesująca. Ma wszystko, co potrzebne, by emocje nie opadły do samego końca: podjazdy, czasówki i wiele ciężkich etapów. Jest bardzo trudna i kompletna. Wierzę, że faworytami będą Quintana i Nibali.