Quick-Step Floors / Tim de Waele

Kolumbijczyk pokonał Petera Sagana w sprincie na finiszu szóstego etapu Tirreno-Adriatico. Obaj kolarze niedługo zmierzą się podczas pierwszego monumentu roku – Mediolan-San Remo.

Wielu obserwatorów uznało poniedziałkowy etap ostatnim testem przed Mediolan-San Remo. Kilka podjazdów, w tym ostatni 8km przed metą, przypominało La Primaverę. Gaviria w rozgrywce udowodnił, że będzie jednym z faworytów pierwszego monumentu roku. Kolumbijczyk osiągnął maksymalną prędkość 69.8km/h i szczyt mocy 1277W.

Wiedziałem, że to ostatnia okazja dla sprinterów, a kolejne zwycięstwo w Tirreno-Adriatico napawa mnie radością. Kiedy Sagan zaatakował, to za nim pojechałem, a dzięki temu, że Niki Terpstra był z przodu, mogłem tylko “siedzieć na kole” Słowaka. Miałem go na oku i kiedy zauważyłem, że chce rozpocząć sprint postanowiłem ruszyć jako pierwszy. Miałem dobre nogi i wystarczającą moc, by zrobić małą różnicę. On jest jednym z najlepszych kolarzy w peletonie i pokonać go to ogromny honor

– powiedział po etapie Gaviria.

Dziennikarze przypomnieli o charakterystyce etapu i kolejny raz uznali kolarza Quick-Step Floors za jednego z faworytów Mediolan-San Remo. Młody Kolumbijczyk przypomniał jednak, że w monumencie duże znaczenie ma trasa o długości prawie 300km.

W zeszłym roku myślałem “nie dam rady, to jest 300km”. Wszystko się zmieniło kiedy przypiąłem numer na plecy, pokonałem emocje. Mówią, że Mediolan-San Remo to loteria, ale skoro ktoś wygrał siedem razy, to nie jest prawda. Trzeba być mocnym, dobrze przejechać Poggio i nie zaliczyć kraksy w sprincie. Dzisiejszy finisz był podobny do San Remo, ale tam podjazd czeka po 280km i wymaga dużo więcej energii. Sagan jest tak mocny, że mógłby zaatakować na Poggio i samotnie dojechać do mety.

Peter Sagan wygrał wczoraj piąty etap Tirreno-Adriatico z finiszem na szczycie krótkiego, ale bardzo stromego podjazdu. Wyczerpująca walka nie wpłynęła jednak zbyt mocno na jego występ na szóstym, szybszym odcinku.

To był bardzo nerwowy etap i jesteśmy szczęśliwi, że udało się dotrzeć do finiszu bez wypadków. Quick-Step Floors często atakowało i nie wiedzieliśmy czy będą chcieli odjechać czy walczyć w sprincie. Gaviria udowodnił, że był silniejszy i wygrał. Patrząc na wczorajszą pracę jestem zadowolony z dzisiejszej jazdy i wyniku.

Mistrza świata nie ominęło również pytanie o Mediolan-San Remo. Słowak, obok Gavirii, jest głównym faworytem wyścigu. Dotychczas sześciokrotnie startował w La Primavera i dwukrotnie był drugi.

Możecie mówić co chcecie. W mojej opinii jest wielu faworytów. San Remo zawsze było dziwne, a w ostatnich 5-6 latach zawsze wygrywał ktoś, kto nie należał do “pewniaków”

– zakończył Sagan.