Trek-Segafredo/ Nico Vereecken/BettiniPhoto©2017

Hiszpan, do spółki z Jarlinsonem Pantano, rozbił peleton w Paryż-Nicea, ale nie zdołał wygrać etapu i przejąć koszulki lidera wyścigu.

Przed królewskim etapem Wyścigu ku słońcu plan Contadora był jeden – atakować tak, by zgubić lidera Juliana Alaphilippe’a (Quick-Step Floors) i nadrobić wystarczająco dużo czasu nad rywalami, by przejąć żółtą koszulkę. Na podjeździe pod Col de la Couillole długo wydawało się, że na szczycie będzie walczyć duża grupka, ale ogromna praca Jarlinsona Pantano (Trek-Segafredo) na czele peletonu sprawiła, że z przodu zostało zaledwie sześciu kolarzy, a m.in. Alaphilippe i wicelider Tony Gallopin (Lotto-FixAll) ponieśli straty.

Mówiąc wprost dzisiejszy etap był dużo lepszy niż wczorajszy. Na ostatnim podjeździe mieliśmy dobry rytm – mocne tempo. Pantano wykonał dla mnie nadzwyczajną pracę! Zrobił selekcję w grupie i wszystko rozbił

– mówił El Pistolero po etapie.

Niestety plan Hiszpana się nie powiódł – etap odebrał mu Richie Porte (BMC), a koszulkę lidera przejął Sergio Henao (Team Sky), który ma 30 sekund przewagi nad Danielem Martinem (Quick-Step Floors) i 32 nad Contadorem.

Miałem dylemat czy walczyć o etap czy myśleć o klasyfikacji generalnej i Richie skorzystał z mojego zawahania i zaatakował. Nie byliśmy już w stanie go złapać, więc przeanalizowałem sytuację i zdecydowałem nadrabiać w “generalce”, więc razem z Henao zaczęliśmy pogoń. Na koniec wyszło nieźle. Daniel Martin był blisko i szkoda, że nie wyszedłem na prowadzenie, ale jestem zadowolony, bo odczucia były dużo lepsze niż wczoraj, a jutro też jest etap. Szkoda, że nie kończy się na podjeździe, ale zobaczymy co się wydarzy.