Fot. Orica-BikeExchange

Sezon 2016 dobiegł końca, zaczyna się czas podsumowań. Postanowiliśmy przedstawić subiektywną ocenę osiągnięć poszczególnych drużyn World Tour. Dziś kolejna ekipa – Orica – BikeExchange.

  • Liczba zwycięstw: 29
  • Najważniejsza wygrana: Paris – Roubaix  (Matthew Hayman)
  • Najważniejsze osiągnięcia:

1. Miejsce – Tour Down Under (2.WT) – klasyfikacja generalna (Simon Gerrans)

1. Miejsce – Paris-Nice (2.WT) – 2 etap (Michael Matthews)

1. Miejsce – Paris-Roubaix (1.WT) – (Matthew Hayman)

– 2. Miejsce – Liege-Bastogne-Liege (1.WT) – (Michael Albasini)

1. Miejsce – Tour de Romandie (2.WT) – 5 etap (Michael Albasini)

1. Miejsce – Giro d’Italia (2.WT) – 14 etap (Johan Esteban Chavez Rubio)

– 2. Miejsce – Giro d’Italia (2.WT) – klasyfikacja generalna (Johan Esteban Chavez Rubio)

1. Miejsce – Tour de France (2.WT) – 10 etap (Michael Matthews)

1. Miejsce – Vuelta a Espana (2.WT) – 6 etap (Simon Yates)

1. Miejsce – Vuelta a Espana (2.WT) – 12 etap (Jens Keukeleire)

1. Miejsce – Vuelta a Espana (2.WT) – 18 etap (Magnus Cort Nielsen)

1. Miejsce – Vuelta a Espana (2.WT) – 21 etap (Magnus Cort Nielsen)

– 3. Miejsce – Vuelta a Espana (2.WT) – klasyfikacja generalna (Johan Esteban Chavez Rubio)

– 1. Miejsce – Il Lombardia (1.WT) –(Johan Esteban Chavez Rubio)

Kolejny udany sezon dla drużyny z Antypodów. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że był to najlepszy sezon w krótkiej, bo tylko pięcioletniej historii drużyny. Dwa wygrane monumenty, etap na każdym z wielkich tourów oraz dwa miejsca na podium w klasyfikacji generalnej, a także dobrzy sprinterzy i czołowe miejsca w drużynowych czasówkach – to świadczy o niesamowitym wyczuciu zawodników, wysoko rozwiniętym zmyśle zwycięstwa oraz o wyrównanym składzie.

W tym szerokim składzie trudno jest nawet wybrać kolarza, który jest liderem ekipy. Z racji tegorocznych osiągnięć na pewno na to miano zasługuje Esteban Chavez. Kolejny z młodej fali Kolumbijczyków, kolejny świetny góral i kolejny który stał na podium wielkiego touru. A nawet dwóch, przecież Chavez w tym roku był drugi na Giro i trzeci na Vuelcie. Triumf w Giro miał na wyciągnięcie ręki, różową koszulkę lidera przegrał na ostatnim etapie, ale nie z byle kim tylko z samym Rekinem z Messyny. Natomiast na Vuelcie poza zasięgiem był Quintana, więc podium to i tak bardzo duży sukces. Najważniejszy jednak triumf nadszedł na sam koniec sezonu. Wtedy to Kolumbijczyk triumfował w słynnej Il Lombardii, , zwanej też Wyścigiem Spadających Liści. Po bardzo trudnej, górskiej trasie Chavez zachował najwięcej sił z trzyosobowej ucieczki i na finiszu pokonał Diego Rosę i swojego rodaka Rigoberto Urana. Piękne podsumowanie wspaniałego sezonu dla Chaveza, spokojna głowa podczas wakacji oraz perspektywa bycia jednym z największych górali w peletonie.

Najpiękniejszą historią upływającego sezonu jest jednak triumf Matthew Haymana w Paris-Roubaix. Prawie kompletnie anonimowy dla kibiców kolarz, będący wiecznym pomocnikiem w wielu ekipach drużyny World Tour przyjechał na Piekło Północy bez większych szans na triumf, wymieniany był jedynie w kontekście największej ilości przejechanych edycji wyścigu na północy Francji. Wyścig tak się ułożył, że na welodromie w Roubaix pokonał samego Toma Boonena i w wieku 38 lat wygrał najtrudniejszy z klasyków. Po finiszu nie mógł uwierzyć w to czego dokonał, świat obiegły obrazki Australijczyka, który przez dobrych kilka minut nie mógł wydobyć ani słowa, cały czas wyglądając jakby był w zupełnie innym miejscu niż w Roubaix. Tak właśnie tworzy się historia i legenda Piekła Północy, ten wyścig często jest pełen niespodzianek, gdyż nagromadzenie trudności, dystansu i zmęczenia wśród kolarzy powoduje, że decyduje dyspozycja dnia i często faworyci nie umieją dźwignąć ciężaru odpowiedzialności.

Brawa należą się również Michaelowi Matthewsowi. Australijczyk wygrał etap Tour de France, po skutecznej ucieczce pokonał na kresce bardzo silnych kolarzy (Sagan, Hagen, Van Avermaet) i tym samym zamknął potrójną koronę, czyli triumfował na etapie każdego z wielkich tourów. Dobrze zaprezentował się również na wyścigu Paris-Nice, wygrał tam prolog i etap, długo też prowadził w klasyfikacji generalnej. Oprócz tego jak zwykle dobrze wypadł na ardeńskich klasykach, szczególnie upodobał sobie Amstel Gold Race, gdzie zajął w tym roku piąte miejsce, ale zawsze na Caubergu jest w czołówce, pewnie w przyszłości będzie celował w wygraną. Australijczyk nie ma szans w rywalizacji z czołowymi sprinterami świata, ale ma duży spryt i sukcesy się często pojawiają. Natomiast na trudnych finiszach z małych grupek jest niezrównany i spokojnie może liczyć na triumfy w klasykach, tym bardziej, że przechodzi do Sunweb-Giant, gdzie będzie niekwestionowanym liderem drużyny.

Młodzież i u Australijczyków atakuje! Szczególnie w dwugłowej postaci bliźniaków Yates. Simon w tym roku wygrał etap Vuelty i zajął w tym wyścigu 6 miejsce, natomiast Adam wygrał klasyfikację młodzieżową Tour de France oraz był czwarty w KG. Czyżby następcy Christophera Froome’a? Słabiej natomiast zaprezentował się zawsze groźny Simon Gerrans, australijski klasykowiec zdołał w tym sezonie wygrać Tour Down Under, a potem nie miał już żadnych sukcesów. Solidny rok miał też w swoim wykonaniu Michael Albasini, Szwajcar był drugi w Liege-Bastogne-Liege i tradycyjnie wygrał etap na Romandii.

Szkoda więc dla drużyny, że sezon już się skończył, na pewno włodarze chcieliby powtórzyć sukcesy w przyszłym roku. Do ekipy doszedł nowy sponsor (BikeExchange), więc motywacja dla kolarzy jest duża, nie mogą spocząć na laurach by móc znowu zaprezentować pełnię swych umiejętności. Cieszy też, że zespół osiągnął stabilizację, skład ekipy niewiele się będzie różnił od tegorocznego. Fakt, niestety odszedł Matthews, ale na koniec swojej kariery przyszedł solidny pomocnik w górach Roman Kreuziger oraz niezły sprinter i torowiec Roger Kluge. Oby więc mądre prowadzenie drużyny znowu przełożyło się na wyniki.

Drużyna w ostatnim rankingu UCI World Tour zajęła 5. miejsce, podobnie jak w 2015 roku.

Ocena sezonu dla drużyny: 4,5 / 5