Niespełna sześć tygodni po dramatycznym wypadku na treningu, który brutalnie przerwał jego przygotowania do wiosennych klasyków, Michael Matthews (Jayco-AlUla) ponownie wsiadł na rower. Australijczyk, zmagający się w ostatnich tygodniach z całkowitą bezsilnością po złamaniu obu rąk i skomplikowanych operacjach, ogłosił światu, że najgorszy etap rekonwalescencji ma już za sobą. Choć droga do odzyskania pełnej sprawności w dłoniach wciąż trwa, „Bling” z charakterystyczną dla siebie determinacją zaczyna proces odbudowy formy, licząc na to, że limit pecha, który prześladuje go od czasu ubiegłorocznej zatorowości płucnej, został już wyczerpany.

Po tygodniach wymuszonej ciszy, lider ekipy Jayco-AlUla zdecydował się na osobiste wyznanie. W nagraniu opublikowanym w mediach społecznościowych, kolarz, wciąż noszący wyraźne ślady wypadku na twarzy i dłoniach, nie krył wzruszenia. Wyjaśnił, że brak kontaktu z jego strony nie był formą wycofania, lecz wynikiem brutalnej, fizycznej niemożności wykonania nawet najprostszych gestów, takich jak obsługa smartfona.

Chcę tylko podziękować zespołowi za całe wsparcie i wam wszystkim za wiadomości. Staram się odpowiedzieć każdemu z was, ale przez długi czas nie mogłem ruszyć żadnym palcem u dłoni, więc odpisywanie było oczywiście bardzo trudne. Myślałem jednak o wszystkich waszych wiadomościach i naprawdę je doceniam

– powiedział kolarz w filmie opublikowanym przez jego zespół na Instagramie.

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez GreenEDGE Cycling (@greenedgecycling)

35-latek właśnie kończył zgrupowanie wysokogórskie i przygotowywał się do wiosennych klasyków, gdy 5 marca uległ wypadkowi. Matthews opisał na filmie swoje poważne obrażenia.

Miałem naprawdę fatalny wypadek na, w którym doznałem skomplikowanego, otwartego złamania lewej ręki, przecięcia ścięgien kciuka, złamania nadgarstka i kciuka (w prawej dłoni). Wymagało to dwóch oddzielnych operacji. Pierwszą operację musieliśmy przeprowadzić natychmiast we Włoszech, dotyczyła lewej ręki. Po kilku dniach polecieliśmy do Belgii… na operację ścięgna prawego kciuka. Do tego doszło złamanie kości twarzy, jak widać, szwy na twarzy wciąż się goją.

Matthews udostępnił również zdjęcia rentgenowskie swoich rąk, na których widać dwie płytki – jedną w kości promieniowej i jedną w kości ramiennej lewej ręki – a także zdjęcia wykonane tuż po wypadku, pokazujące opatrunek na policzku i podbite lewe oko.

To był proces. Dłużył się. Minęło już sześć tygodni od wypadku. Odzyskałem niemal pełną ruchomość w palcach, z czego jestem bardzo, bardzo szczęśliwy. Myślę, że przez trzy tygodnie w ogóle nie mogłem ćwiczyć, co było dla mnie dość trudne. Potem mogłem zacząć od szybkich spacerów i odrobiny siłowni, żeby utrzymać mięśnie nóg. Po około czterech tygodniach mogłem wskoczyć na trenażer i pojeździć na Zwifcie. Sesje były krótkie, ale chodziło o to, by ciało pozostało w ruchu. Dziś jest mój trzeci dzień z powrotem na szosie. Wciąż mam gipsy, ale po prostu bardzo się cieszę, że znów jestem na rowerze.

To już drugi poważny problem zdrowotny Matthewsa w ciągu ostatniego roku. Po wygraniu Eschborn-Frankfurt w 2025 roku kolarz był wyłączony z akcji przez prawie cztery miesiące z powodu zatorowości płucnej, przez co opuścił Tour de France.

Zdołał jednak wrócić do formy i zdobyć tytuł mistrza świata w sztafecie mieszanej podczas Mistrzostw Świata UCI w Rwandzie. Sezon 2026 Matthews rozpoczął od zwycięstwa w Gran Premio Castellón i podium w drużynowej jeździe na czas podczas Mallorca Challenge w styczniu.

Choć Matthews wciąż figuruje na liście startowej wyścigu Eschborn-Frankfurt (1 maja), gdzie miał bronić tytułu, może to być zbyt wczesny termin. Jego kolejnym zaplanowanym startem jest Tour de France, choć zespół nie zaktualizował jeszcze oficjalnie jego programu.

– To był trudny okres. Właśnie kończyłem bardzo dobry obóz treningowy z zespołem na wysokości, przygotowując się do bloku klasyków – części sezonu, którą lubię najbardziej. Przykro mi, że nie mogło mnie tam być, ale mój zespół radzi sobie naprawdę dobrze, z czego bardzo się cieszę. Nie mogę się doczekać powrotu do peletonu i do zobaczenia wkrótce.

– podsumował Matthews.

Poprzedni artykułMałopolski Wyścig Górski 2026: Poznaliśmy miasta etapowe
Następny artykułAmstel Gold Race kobiet 2026: Katarzyna Niewiadoma druga! Wygrała Paula Blasi
Artur Goławski
Kiedyś szef ligi hiszpańskiej i wydawca na iGol.pl oraz regionalny wysłannik Kuriera Lubelskiego. Dziś zakręcony na punkcie kolarstwa (nie tylko tego na szosie). Miłośnik gotowania, NBA i języków romańskich. Prowadzę małe domowe zoo, składające się dwóch psów i trzech kotów.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze