Team Cannondale at the 2016 Tour de France

Sezon 2016 dobiegł końca, zaczyna się czas podsumowań. Postanowiliśmy przedstawić subiektywną ocenę osiągnięć poszczególnych drużyn World Tour. Dziś kolejna ekipa – Cannondale – Drapac.

CANNONDALE-DRAPAC (USA)

Liczba zwycięstw: 10

Najważniejsza wygrana: Tour of Britain – 5 etap (Jack Bauer)

Najważniejsze osiągnięcia:
– 7. Miejsce    – Giro d’Italia (2.WT) – klasyfikacja generalna (Rigoberto Uran)
– 5. Miejsce    – Tour de Suisse (2.WT) – klasyfikacja generalna (Andrew Talansky)
– 3. Miejsce    – Tour de Pologne (2.WT) – klasyfikacja generalna (Alberto Bettiol)
– 5. Miejsce    – Vuelta a Espana (2.WT) – klasyfikacja generalna (Andrew Talansky)
– 3. Miejsce    – Il Lombardia (1.WT)  (Rigoberto Uran)

Fatalny sezon dla amerykańskiej ekipy. Zero zwycięstw z cyklu World Tour to jest dramat tej drużyny, która przecież ma dość silny i wyrównany skład. Co nie zagrało w ekipie? Wydaje się, że brak wyrazistego lidera, który by pociągnął za sobą resztę zawodników, brak wyraźnej motywacji, błędy taktyczne oraz błędy przy budowaniu składu. Ani Talansky, ani Uran nie potrafili w tym roku pokazać się z dobrej strony, a jak liderom nie idzie to pozostali zawodnicy też mają problemy z utrzymaniem wysokiej formy.

Największy zawód? Rigoberto Uran. Kolumbijczyk miał wygrać Giro, dobrze też prezentować się na mniejszych wyścigach etapowych. Efekt? 7. miejsce w Giro przy bezbarwnej jeździe, lepsza forma na sam koniec sezonu, gdy zajął miejsca na podium w ważnych włoskich klasykach (Milano-Torino, Giro dell’Emilia), a ukoronowaniem roku było 3. miejsce na Il Lombardia. Dość słabo jak na zawodnika, który potrafił już stawać dwukrotnie na podium Giro oraz innych wyścigów z cyklu World Tour. Kolumbijczyk nie może się odnaleźć już od kilku lat, rok temu zupełnie nieudany epizod w Etixxie, teraz kolejny bezbarwny sezon w Cannondale i daleko mu do najlepszych wyników z czasów jazdy w Team Sky, a od tego etapu kariery minęły już 4 lata. Uran sprawia wrażenie, że nie radzi sobie w funkcji lidera, lepiej mu idzie gdy odpowiedzialność spada na innych zawodników. Zobaczymy co pokaże przyszły rok, gdy do składu dojdzie taki kolarz jak Taylor Phinney, który może być prawdziwym liderem zespołu.

Inną iskierką nadziei na przyszły rok może być Andrew Talansky. Amerykanin starał się pokazywać na wielu wyścigach, dobrze jechał w Kalifornii, w Szwajcarii, w Utah, a najlepiej udało mu się pojechać we Vuelcie, ale to były tylko miejsca 4-5 w klasyfikacjach generalnych, do podium trochę brakowało. Mimo wszystko, po kilku chudych latach Talansky chyba złapał wiatr w żagle i następny rok może być jeszcze lepszy i oby tak się stało, bo to świetny zawodnik i powinien stać się czołową postacią drużyny, wokół której można budować skład.

Pozostali zawodnicy zaliczyli mierny rok. Pierre Rolland, który miał być liderem na Tour, zajął w nim 16. miejsce, Tom Jelte Slagter dobrze zaprezentował się jedynie w mało ważnym Tour de Haut-Var, sprinterzy Wouter Wippert i Matti Breschel nie radzili sobie zbyt dobrze w szybkich końcówkach (obaj zero zwycięstw). Młodzi zawodnicy również nie pokazywali się ze zbyt dobrej strony, a przecież Dylan Van Baarle czy Davide Formolo są okrzyknięci jako spore talenty.

Gorzej już być nie może – kolejny rok musi być lepszy. Dużo błędów musi zostać wyeliminowanych, dyrektorzy muszą poważnie zastanowić się nad taktyką oraz doborem składu, bo to chyba były podstawowe przyczyny tragedii. Miejmy nadzieję, że nowi zawodnicy (Hugh Carty, Jonathan Dibben, Sep Vanmarcke, a przede wszystkim Taylor Phinney) wyciągną drużynę z kryzysu i pokażą nową twarz zespołu, dla którego mijający sezon można określić jednym przymiotnikiem – bezbarwny.

Drużyna w ostatnim rankingu UCI World Tour zajęła 8. miejsce, to awans o jedną pozycję w stosunku do 2015 roku.

Ocena sezonu dla drużyny: 1 / 5

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments