Giant - Alpecin

Po dwóch latach spędzonych w grupie Giant Alpecin Fredrik Ludvigsson ma kłopoty ze znalezieniem nowego pracodawcy i postanowił…ogłosić się na Twitterze.

“Problemem jest to, że jest już naprawdę późno i wszystkie ekipy z którymi się kontaktowałem mają już pełen skład na przyszły rok. To dlatego postanowiłem napisać na Twitterze, żeby zobaczyć czy uda się uzyskać tam jakąś pomoc i jestem na prawdę bardzo wdzięczny za każdą formę pomocy od ludzi. Na razie co prawda żadna grupa się nie odezwała, ale zobaczymy co się wydarzy w najbliższych dniach.”

-opowiadał 22 – latek portalowi Cyclingnews.

Informację o nieprzedłużeniu kontraktu Szwed otrzymał po kanadyjskich klasykach World Tour. Następnie zaliczył 3 włoskie klasyki (w tym Il Lombardia), a końcówkę października spędził w Chinach, gdzie pomógł drużynowemu koledze Maxowi Walscheidowi wygrać pięć etapów i klasyfikację punktową podczas Tour of Hainan. Starszy brat Ludvigssona, Tobias, także opuszcza szeregi Giant – Alpecin i ma już podpisaną umowę z FDJ. Młodszy wciąż jednak nie jest pewien swojej przyszłość.

“Po Hainan jestem bardzo zmotywowany i bardzo chcę kontrakt, żeby mieć okazję zrewanżować sobie ostatnie dwa lata które były dla mnie okropne, chciałbym o tych dwóch sezonach zapomnieć. Na chwilę obecną jestem jednak przygnębiony całą sytuacją i jeśli nie znajdę ekipy na przyszły rok to być może zakończę karierę, albo zrobię rok przerwy i spróbuję wrócić w 2018 roku.”

Jednym z powodów, które mogą utrudniać znalezienie nowej grupy jest fakt, że Ludvigsson ma tylko 39 dni wyścigowych w tym roku. Szwed był jednym z sześciu poszkodowanych w wypadku na obozie przygotowawczym w Calpe przez co pierwszą część sezonu miał całkowicie z głowy.

“Na pewno wypadek w Calpe przed sezonem był głównym czynnikiem mojej słabszej dyspozycji, nie mogłem pokazać swoich prawdziwych możliwości w tym sezonie. Czułem się bardzo dobrze po obozie zimowym, lepiej niż kiedykolwiek wcześniej. Miałem nadzieję, że ten sezon będzie dla mnie bardzo dobry i będę mógł pokazać jak mocny mam “silnik”. Wypadek zniweczył całą wykonaną pracę.”

Nie były to jakieś poważne urazy wówczas, ale mentalnie było mi bardzo ciężko wrócić do jazdy w peletonie. Kiedy już czułem się lepiej po wyścigu dookoła Kraju Basków i zacząłem wracać do swojej dyspozycji znów trafiła się kraksa, tym razem podczas Baloise Belgium Tour, a przez to znów wypadłem ze ścigania na kolejne 4 miesiące. Kiedy mogłem ponownie zacząć się ścigać to sezon był już praktycznie skończony, zostały mi 3 klasyki we Włoszech i Hainan.”

Trzeba przyznać, że brak wartościowych rezultatów przez dwa sezony w barwach Giant Alpecin to po części wina dużej dawki pecha. Po udanym starcie w Chinach Ludvigsson odnalazł jednak radość ze ścigania i porzuci myśli o skończeniu z kolarstwem.

“Ciężko walczyć o kontrakt nie mając za sobą dobrych wyników. Przez długi czas było bardzo ciężki, miałem sporo pecha, a przez to traci się pewność siebie. To tylko utrudniło mi ten sezon. Kiedy pojechałem na Tour of Hainan to chciałem po prostu jechać i cieszyć się z jazdy, bez martwienia się o zrobienie jakiegoś wyniku. Po tym wyścigu czuję się dużo lepiej, bo znów mogłem wykonać dobrą pracę dla ekipy i jestem zadowolony ze swojego występu. Cieszę się, że to już koniec tego sezonu, a do tego w końcu w Hainan odzyskałem radość z jazdy.”

Szwed jest gotów podpisać kontrakt nawet z grupą kontynentalną i w tym upatruje swoją szansę na powrót do World Touru w 2018 roku.

“Chcę zacząć od nowa, odzyskać pewność siebie. Powiedziałem mojemu agentowi, że chcę zejść szczebel niżej od World Touru żeby się “zrestartować”. Powiedziałem mu również, że grupa kontynentalna też będzie w porządku, o ile będę mógł wystartować chociaż w części większych wyścigów. Wciąż mam dużą szansę wrócić na najwyższy poziom w 2018 rok.”