Arctic Race of Norway / © P.Ballet

Po sezonie marzeń przyszedł taki, o którym chciałby jak najszybciej zapomnieć. Zamiast walczyć o obronę tytułów w Milano-Sanremo i Paris-Roubaix przeszedł długą rekonwalescencję, by zaliczyć w mijającym roku jedynie 59 dni wyścigowych. Mimo tego John Degenkolb z optymizmem patrzy w przyszłość i nie boi się presji związanej z koniecznością wypełnienia luki pozostawionej przez Fabiana Cancellarę.

W długim wywiadzie udzielonym CyclingNews, niemiecki specjalista od wyścigów klasycznych jeszcze raz zdradził przyczyny swojej decyzji o opuszczeniu ekipy Giant-Alpecin po pięciu przepełnionych sukcesami latach. Obok standardowej formułki dotyczącej “konieczności dalszego rozwoju” i “poszukiwania nowych wyzwań” Degenkolb wyjaśnił, że drużyna zaczęła ewoluować w przeciwnym do niego kierunku, nie otrzymywał od niej dostatecznego wsparcia i nie miał wystarczającego wpływu na decyzje, które bezpośrednio go dotyczyły.

“Osiągnęliśmy wspólnie wiele sukcesów, jednak czasami trzeba otworzyć się na nowe możliwości. Prosiłem o więcej wsparcia w wiosennych klasykach i takiego nie otrzymałem. Drużyna dobrze na mnie pracowała, jednak przestał odpowiadać mi sposób, w jaki była zarządzana. Nie miałem wystarczającego wpływu na decyzje, które dotyczyły mnie jako zawodnika. To był dla mnie właściwy moment na opuszczenie Giant-Alpecin,” – powiedział w wywiadzie dla CyclingNews Degenkolb.

“To ja jestem odpowiedzialny za wyniki w dużych wyścigach. Jeśli nie mam wpływu na to, kto weźmie w nich udział u mojego boku, nic nie może funkcjonować tak, jak powinno.”

Tym samym 27-letni Niemiec dołączy do ekipy Trek-Segafredo, w której składzie na wyścigi klasyczne znajdują się utalentowani belgowie Edward Theuns i Jasper Stuyven, młody Mads Pedersen, doświadczony Gregory Rast czy okazjonalnie szybki Giacomo Nizzolo. Nie będzie już w niej natomiast Fabiana Cancellary, którego cień Degenkolb będzie zmuszony ścigać przez kolejnych kilka sezonów. Utrzymuje on jednak, że nie obawia się presji wiązanej z byciem porównywanym do utytułowanego Szwajcara.

“Nie zastąpię Fabiana, jestem innym od niego zawodnikiem. Wydaje mi się jednak, że nasz skład na wyścigi klasyczne sezonu 2017 będzie równie silny jak ten, którym w tym roku dysponował Fabian.”

“Podobnie jak na Fabianie, będzie ciążyła na mnie presja związana z osiągnięciem określonych wyników. Nie mam z tym problemu. Zawsze pełniłem rolę lidera drużyny i odpowiedzialność spoczywała na moich barkach.”