Po dwóch niespecjalnie udanych sezonach w czarno-żółtych barwach LottoNL-Jumbo, Wilco Kelderman postanowił zmienić środowisko. We wtorek po południu zostało oficjalnie ogłoszone, że utalentowany Holender podpisał dwuletni kontrakt z ekipą Giant-Alpecin. Wydaje się, że 25-latek nie wybrał najkorzystniejszego momentu na opuszczenie “żółtego Lotto”. Jeżdżący w barwach holenderskiej ekipy młodzi zawodnicy, jak George Bennett, Primoz Roglic czy Enrico Battaglin zaczęli spełniać pokładane w nich oczekiwania i świetnie spisywać się w roli pomocników. Pozwalało to wierzyć, że wspólnie z Keldermanem oraz bardziej doświadczonymi Robertem Gesinkiem i Stevenem Kruijswijkiem stworzą drużynę na lata. Nie jest jednak wykluczone, że to powrót do formy tego ostatniego był nie w smak 25-letniemu Holendrowi, który wcześniej mógł liczyć na rolę niekwestionowanego lidera LottoNL-Jumbo na największe wyścigi etapowe kalendarza. Po świetnym, choć dramatycznie zakończonym udziale w Giro d’Italia, to właśnie na Kruijswijka drużyna ponownie postawiła w ostatnim z wielkich tourów sezonu. W Giant-Alpecin Keldermen ma być liderem na tygodniowe wyścigi etapowe, jak również otrzymać szanse na zabłyśnięcie w wielkich tourach.

“Cieszę się z podpisania kontraktu z Giant-Alpecin, a tym samym rozpoczęcia nowego etapu mojej kariery. Drużyna ta będzie wspierać mój rozwój jako lidera na trzytygodniowe wyścigi etapowe, podchodząc do tego w sposób stopniowy,” – powiedział 25-letni Holender. “Praktykowana przez nich filozofia, w której kładą nacisk na wykorzystywanie dobrodziejstw nauki i nowoczesnej technologii, jak dotąd doskonale się sprawdzała, chociażby w jeździe indywidualnej na czas. Bardzo skorzystam na ich doświadczeniu, jak również tym zgromadzonym przez Toma [Dumoulina] i Michaela [Matthewsa], którzy wywodzą się z tej samej generacji i utorowali dla mnie drogę.”