Fot. Abu Dhabi Tour

W najbliższy czwartek rozpoczyna się ostatni ważny wyścig w sezonie, w którym będą rywalizować czołowi kolarze z cyklu World Tour. Po katarskich Mistrzostwach Świata znowu wszyscy spotykają się w kraju arabskim, tym razem odwiedzimy Zjednoczone Emiraty Arabskie, aby emocjonować się wyścigiem Abu Dhabi Tour.

Wyścig dookoła tego największego i najbogatszego emiratu w państwie nie ma zbyt długiej tradycji. W tym roku czeka nas dopiero druga edycja, przed rokiem inauguracyjny wyścig został wygrany przez Johana Estebana Chaveza z Kolumbii.

Arabscy szejkowie nie próżnują, jeśli założą sobie jakiś cel to go konsekwentnie realizują. Zażyczyli sobie, że chcą mieć w swoich krajach czołowe wyścigi kolarskie to je mają, a że „śpią na pieniądzach” i to prawie dosłownie, gdyż mają olbrzymie zasoby ropy naftowej i gazu ziemnego pod powierzchnią swoich siedzib, to finanse nie stanowią żadnego problemu. Potrzebują jedynie organizacji, które potrafią realizować profesjonalne wyścigi kolarskie, a w Abu Dhabi Tour taką organizacją jest RCS Sport, czyli firma zarządzająca m.in. Giro d’Italia. Do tego znaleziono potężnych sponsorów: Etihad Airways, Mercedes, Giant, a także wiele lokalnych przedsiębiorstw, równie bogatych jak samo państwo. I ten cały konglomerat pozwolił na stworzenie wyścigu, w którym ścigają się czołowi kolarze świata, a w przyszłym roku awansuje do cyklu World Tour. Siła petrodolara jest ogromna.

Sam wyścig składa się z czterech etapów: trzy z nich są sprinterskie, natomiast jeden jest z metą na podjeździe. I ten właśnie, trzeci w kolejności etap zadecyduje o końcowej klasyfikacji wyścigu. Oprócz klasyfikacji generalnej kolarze powalczą w klasyfikacjach: punktowej, młodzieżowej oraz sprinterskiej.

1 etap – Madinat Zayed – Madinat Zayed – 147,0 km – etap płaski – pierwszy z etapów dla sprinterów, w całości rozgrywany na pustyni. Kolarze rozpoczną w Madinat Zayed, następnie przejadą bardzo długą prostą przez pustynię do miejscowości Liwa, a następnie wrócą tą samą drogą. Na pewno więc będzie wietrznie i z dużą ilością piasku. Na mecie powinni finiszować szybcy kolarze, jednak po ostatnich perypetiach z katarskim wiatrem możliwe jest rozerwanie peletonu i finisz z mniejszej grupki. Przed rokiem etap w Madinat Zayed wygrał lubiący ścigać się w azjatyckich wyścigach sprinter Astany, Andrea Guardini.

abu-dhabi-tour-2016-stage-1-1474387047abu-dhabi-tour-2016-stage-1-1474387062

– 2 etap – Abu Dhabi – Abu Dhabi – 115,0 km – etap płaski – kolejny etap sprinterski, tym razem utrudnieniem nie będzie pustynia, a wiatr wiejący od morza. Kolarze będą się kręcić wokół stolicy emiratu, które jest położone na przybrzeżnych wyspach i połączone z lądem trzema mostami. Meta zaplanowana jest w luksusowej marinie, a przewidywany scenariusz to finisz dużego peletonu, podobnie jak przed rokiem, gdy pierwszy w Abu Dhabi był mistrz olimpijski z Rio, Elia Viviani.

abu-dhabi-tour-2016-stage-2-1474387098ADT_02_plan

– 3 etap – Al Ain – Jebel Hafeet – 140,0 km – etap górski – jedyny górski etap wyścigu i na pewno będzie on decydujący o losach klasyfikacji generalnej. Finałowy podjazd ma 10,8 km długości, maksymalne nachylenie to 11%, a średnie nachylenie wynosi 6,6%. Nie jest to więc trudny podjazd, nachylenie jest w miarę podobne przez całą długość podjazdu, niemniej jednak finiszować będą typowi górale. Przed rokiem najszybszy był Esteban Chavez przed Fabio Aru i Wotem Poelsem, i już same te nazwiska świadczą o trudności podjazdu.

abu-dhabi-tour-2016-stage-3-1474387132ADT_02_planS05_Valcava_3DT05_S01_Abetone_3D

– 4 etap Yas Marina Circuit – Yas Marina Circuit – 143,0 km – etap płaski – spektakularny, ostatni etap wyścigu rozgrywany jest w całości na znanym z Formuły 1 torze Yas Marina. Piękna sceneria, do tego etap rozgrywany jest wieczorem, to wszystko powoduje, że etap na długo zapada w pamięć i może w przyszłości stać się jednym z najważniejszych wyścigów sprinterskich. A w ostatniej edycji pierwszy był tutaj znów Viviani, który wyprzedził na mecie samego mistrza świata, Petera Sagana.

abu-dhabi-tour-2016-stage-4-1474387184abu-dhabi-tour-2016-stage-4-1474387190

Petrodolary kuszą wiele czołowych ekip zawodowych. Nie inaczej jest w tym roku, na starcie mamy 11 ekip World Tour, 4 ekipy ProContinental (w tym nasze CCC Sprandi – Polkowice) oraz 3 ekipy Continental. Składy ekip są sześcioosobowe, a na liście startowej aż roi się od znanych nazwisk.

Przede wszystkim bardzo dużo jest sprinterów. Za nieudane Mistrzostwa Świata chce na pewno zrewanżować się Andre Greipel. Niemiec z Lotto-Soudal w Katarze nie zdołał załapać się do czołowej grupy, która walczyła o medale, więc może chociaż częściowo w Abu Dabi zdoła powetować straty, wygrywając jakiś etap? Podobnie jest z jego kolegą z reprezentacji, Johnem Degenkolbem, który teraz już pojedzie na własne konto i będzie się starał być wysoko na płaskich etapach. Z kolei Mark Cavendish, srebrny medalista MŚ, wrócił z Kataru z tarczą, ale nadal odczuwa niedosyt zwycięstw. A wiadomo, że Manxman dobrze czuje się w arabskich krajach, wiele razy zwyciężał już w Tour of Qatar i Dubai Tour, więc pora na kolejny klejnot do arabskiej korony. Rywalami dla tych sprinterów będzie na pewno cała armada włoskich szybkich zawodników. Elia Viviani, Sacha Modolo, Giacomo Nizzolo, Andrea Guardini to świetni sprinterzy, którzy jednak nie mieli zbyt udanego roku na szosie. Szczególnie Guardini może udowodnić swoją przydatność w drużynie, gdyż w tym roku wygrał tylko 3 etapy mało znaczącego Tour de Langkawi, a przypomnijmy, że rok temu wygrał w Abu Dhabi 2 z 4 etapów.

A kto wygra klasyfikację generalną? Faworytów jest dwóch. Pierwszy to oczywiście Alberto Contador. El Pistolero jedzie ostatni wyścig w barwach ekipy Tinkoff i na pewno będzie chciał zakończyć udaną współpracę spektakularnym zwycięstwem. Tym bardziej, że rok miał średnio udany, czwarte miejsce we Vuelcie i wygrany Wyścig Dookoła Basków to oczywiście świetne wyniki, ale na pewno nie dla Contadora, którego ambicje sięgają znacznie wyżej. Jego głównym kandydatem będzie Vincenzo Nibali. Rekin z Mesyny jest rozliczony za ten rok, wygrana w Giro, a potem skuteczna jazda w Tour de France na pewno sprawia, że Nibali może uznać rok 2016 za udany. Ale nic nie podbudowuje tak jak sukces w ostatnim wyścigu sezonu, wtedy można spokojnie jechać na wakacje i odpoczywać ze spokojną głową.

W wyścigu pojedzie też nasza ekipa CCC Sprandi – Polkowice, ze swoim liderem Davide Rebellinem w składzie. Włocha na pewno stać na walkę o pierwszą dziesiątkę, tym bardziej, że ten rok nie był dla niego zbytnio udany. Dodatkowo, w składzie CCC pojadą: Alan Banaszek, Jan Hirt, Łukasz Owsian, Michał Paluta i Maciej Paterski, którzy będą starali się pomóc swojemu liderowi w walce o klasyfikację generalną.

Nie zapominajmy również o dwóch innych Polakach jadących w tym wyścigu. W One Pro Cycling pojedzie Karol Domagalski, a w Team Sky nasz były mistrz świata Michał Kwiatkowski. Obaj powinni być liderami swoich drużyn, więc i w ich przypadku liczymy na wynik w okolicach pierwszej dziesiątki.

Poprzedni artykułMark Cavendish: „Miło byłoby mieć chociaż jeden złoty medal”
Następny artykułJan Tratnik nowym kolarzem CCC Sprandi Polkowice
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze