Szef drużyny BMC Jim Ochowicz, twierdzi, że amerykański kolarz przeżywa kryzys, ale drużyna pomoże mu z niego wyjść.

Tejay van Garderen wycofał się w ostatnim tygodniu hiszpańskiej Vuelty i tym samym zakończył sezon 2016. Amerykanin celował w podium Tour de France, ale ostatecznie po kryzysie w górach, ukończył wyścig na dwudziestym dziewiątym miejscu.

W hiszpańskiej Vuelcie także nie był w stanie nawiązać walki o czołowe lokaty w klasyfikacji generalnej, ani także o etapowe zwycięstwo, które było jednym z zadań, o którego wykonanie miał postarać się van Garderen.

On przeżywa kryzys, to normalne u wielu sportowców. Musi nad sobą pracować, a my mu w tym pomożemy – powiedział Ochowicz portalowi cyclingnews.com.

Tejay van Garderen pokazał kolarski talent, gdy był zawodnikiem do lat dwudziestu trzech. W Tour de France 2012 zajął piąte miejsce w klasyfikacji generalnej i został najlepszym młodzieżowcem. W kolejnym sezonie wygrał wyścig w Kalifornii i zdobył kolejne miejsce w pierwszej piątce Wielkiej Pętli. W 2015 roku wycofał się z francuskiego wielkiego touru z powodu choroby.

Sukcesy van Garderena sprzed kilku lat, sprawiły, że kierownictwo drużyny BMC na czele z Jimem Ochowicz, postanowiło w niego zainwestować i umożliwić mu rozwój, licząc na to, że będzie dobrym następcą Cadela Evansa.

On jest wyjątkowym sportowcem, został obdarowany świetnie zbudowanym ciałem. Osiągnął w kolarstwie bardzo dobre wyniki, ale potrzebuje czegoś jeszcze, nie dla nas, ale dla samego siebie – wyjaśnia Ochowicz.

Kluczowa dla Tejaya van Garderena będzie zima, podczas której będzie musiał odbudować formę mentalną i fizyczną. Do października będzie odpoczywał, a potem rozpocznie okres przygotowawczy. Obecność w drużynie Richiego Porte`a może sprawić, że van Garderen nie będzie celował w Tour de France, a w Giro lub Vueltę, dzięki czemu uda pogodzić się dwie rzeczy – ambicje Tasmańczyka i potrzebę zmiany, która musi zajść w kolarskim życiu Van Garderena.