Tim van Wichelen/Cor Vos © 2016

Chociaż jazda indywidualna na czas jest jedną z najistotniejszych dyscyplin kolarstwa szosowego, na stałe do programu olimpijskiego włączona została dopiero w 1996 roku. Od tego czasu w kolejnych odsłonach samotnej walki z tykającym zegarem triumfowali tacy specjaliści, jak Miguel Indurain, Viatcheslav Ekimov, Fabian Cancellara czy Bradley Wiggins, jednak brutalna trasa w Rio de Janeiro może odwrócić ten trend.

O ile rozgrywany w ramach Igrzysk Olimpijskich wyścig ze startu wspólnego zazwyczaj obfituje w zwroty akcji i zaskakujące rozwiązania, podium konkurencji jazdy indywidualnej na czas najczęściej odzwierciedla aktualną hierarchię w tej dyscyplinie.

Tym razem równie prawdopodobnych jest kilka scenariuszy. Kolejne igrzyska przypadły bowiem na okres jeszcze nieobwieszczonego, ale niemal pewnego upadku ostatniej gwiazdy dyscypliny i narodzin nowej, a profil trasy może przechylić szalę zwycięstwa na korzyść specjalistów od wyścigów etapowych, pozostawiając Tonego Martina i Toma Dumoulina z pustymi rękami.

Z uwagi na dystans dzielący Europę i Amerykę Południową, bardzo niewielu kolarzy miało szansę na dokonanie wcześniejszego rekonesansu trasy czasówki, musząc polegać na informacjach płynących z zewnątrz. Z pomocą przyszedł im jednak bardzo kontrowersyjny przepis, nakazujący zgłoszonym do jazdy indywidualnej na czas zawodnikom udział również w rozgrywanym wcześniej wyścigu ze startu wspólnego. Doprowadził on do kuriozalnej sytuacji, w której Dumoulin wycofał się z sobotniej konkurencji po przejechaniu zaledwie kilku kilometrów, jednocześnie jednak dał specjalistom więcej czasu na aklimatyzację i zapoznanie się z wytyczoną na środę trasą, co potwierdziło wcześniejsze doniesienia o stopniu jej trudności.

Środowa jazda indywidualna na czas rozegrana zostanie na klasycznym dla tej konkurencji dystansie 54.56 km, a jej trasa w dużym stopniu pokrywać się będzie z pierwszą częścią tej wytyczonej na wyścig ze startu wspólnego.

Po zjeździe z rampy startowej zawodnicy przemkną krótkim odcinkiem (2.58 km) wiodącym wzdłuż wybrzeża, po czym wjadą na rundę Grumari (Grumari circiut, 24.72 km), która tym razem pokonana zostanie dwukrotnie. Będzie ona zawierać wszystkie przeszkody, które wywołały niemały chaos podczas wyścigu ze startu wspólnego: sektor pokryty brukiem oraz dwa sztywne podjazdy: Grumari (1.3 km, 9.4%) i Grota Funda (2.13 km, 6.8%). Wąski pas brukowanej drogi został jednak w ostatniej chwili wybetonowany, aby nieco ułatwić “czasowcom” i tak wyczerpującą walkę o medale Igrzysk Olimpijskich.

Po pokonaniu rundy po raz drugi zawodników od linii mety dzielić będzie krótki odcinek wiodący wzdłuż wybrzeża, równoległy do tego, od którego rozpocznie się rywalizacja. Punkty pomiaru czasu wytyczone zostały na szczytach obu podjazdów (Grumari i Grota Funda).

olympic-games-itt-2016-1470305344

olympic-games-itt-2016-1470305351

Od czasu triumfu Bradleya Wigginsa w Londynie, jednemu zawodnikowi udało się zdominować rywalizację w jeździe indywidualnej na czas na niemal trzy sezony. Istnieje jednak uzasadniona obawa, że gwiazda Tonego Martina zdążyła rozbłysnąć i zgasnąć między kolejnymi Igrzyskami.

Faworytem środowej rywalizacji będzie zatem Tom Dumoulin. 25-letni Holender już kilkakrotnie zdołał udowodnić, że kiedy w grę wchodzi wyłącznie umiejętność jazdy na czas, a znaczący w przypadku rozgrywanych podczas wielkich tourów czasówek czynnik właściwej regeneracji sił zostaje wyrzucony poza nawias, obecnie nie ma sobie równych w tej dyscyplinie. Bardzo trudna trasa sprzyja co prawda specjalistom od wyścigów etapowych, jednak charakteryzujący się zimną głową Dumoulin jest mistrzem idealnego rozkładania sił na tego typu odcinkach i od początku nie ukrywał, że jazda indywidualna na czas w Rio jest dla niego punktem kulminacyjnym całego sezonu. Podczas Tour de France 25-latek dowiódł swojej fenomenalnej formy, jednak z ostatniego tygodnia rywalizacji wykluczyła do kontuzja nadgarstka. To właśnie ona może rzucić cień na środowy występ Holendra.

Jeśli Dumoulin zawiedzie, przed wielką szansą na wywalczenie wymarzonego olimpijskiego złota stanie Chris Froome. Brytyjczyk co prawda zawiódł w niedzielnym wyścigu ze startu wspólnego, jednak nie należy tego wiązać z nagłym spadkiem formy – on najzwyczajniej nie potrafi jeździć wyścigów jednodniowych. Na kompletnie płaskiej trasie w Londynie, po Tour de France przejechanym w roli pomocnika Wigginsa Froome’owi udało się stanąć na najniższym stopniu podium, a wytyczona na środę trasa z aż czterema sztywnymi podjazdami znacznie lepiej odpowiada jego predyspozycjom.

Aktualnym mistrzem świata jest Vasil Kiryienka, ale jak dotąd Team Sky skutecznie poskramiało jego apetyt na godne zaprezentowanie tęczowej koszulki podczas etapów jazdy indywidualnej na czas. Uwolniony spod skrzydeł swoich dyrektorów sportowych, Białorusin z pewnością będzie miał w sobie dość sportowej złości, by walczyć o olimpijski medal. Jego forma stanowi duży znak zapytania, jednak podobnie jak dla większości specjalistów, czasówka w Rio stanowi dla niego główny cel sezonu. Sprzyjać mu będzie również trasa –  wystarczająco długa i pofałdowana, by mógł wykorzystać pełnię swojej imponującej mocy.

Czarnym koniem środowej rywalizacji może być Rohan Dennis. Faworyt Mistrzostw Świata w Richmond z powodu problemów zdrowotnych przemykał w tym sezonie poza zasięgiem radaru, jednak również dla niego wywalczenie olimpijskiego medalu w jeździe indywidualnej na czas jest głównym celem postawionym na ten rok. Australijczyk nie dysponuje tak równą formą, jak Dumoulin czy Kiryienka i nigdy nie zwyciężał na tak długiej trasie, jednak na pewno nie powinno się przedwcześnie przekreślać jego szans na sukces.

Wspomnieć należy również o jedynym złotym medaliście olimpijskim biorącym udział w wyścigu, Fabianie Cancellarze. Jak dotąd sezon pożegnań nie układał się dla Szwajcara najlepiej, a forma zaprezentowana podczas Tour de France niemal wykluczała go z grona pretendentów do walki o podium w Rio de Janeiro. Inaczej jednak sprawa miała się podczas rozegranego w sobotę wyścigu ze startu wspólnego, w którym Cancellara pokazał wyśmienitą dyspozycję. Czy uda mu się zakończyć karierę zdobywając kolejne olimpijskie złoto?

Polskę reprezentować będą Maciej Bodnar i Michał Kwiatkowski. Chociaż wytyczona na środę trasa nie sprzyja ich predyspozycjom, być może niesieni sobotnim sukcesem kolejny raz zapewnią nam wielkie emocje.

Innymi pretendentami do zajęcia wysokich miejsc będą Geraint Thomas, Nelson Oliveira, Ion Izagirre, Primoz Roglic, Jonathan Castroviejo czy Taylor Phinney.

Pelną listę startową z czasami startów można zobaczyć tutaj.