(c) ASO/ letour.fr

Po weekendzie w Pirenejach, które zaserwowały nam mniej rozstrzygnięć, niż kiedykolwiek wcześniej, wracamy w ukochane przez sprinterów nizinne krajobrazy. By jednak tam dotrzeć, konieczne będzie pokonanie jeszcze jednego wzniesienia – bardzo nonszalancko umieszczonego na trasie najwyżej położonego punktu tegorocznej edycji Wielkiej Pętli – Port d’Envalira (2408 m n.p.m.).

Nie tak przewrotne, jak Giro d’Italia, Tour de France pozwala pretendentom do walki o podium klasyfikacji generalnej spokojnie wprowadzić się w rytm wyścigowy po dniu przerwy. W zamian oferuje widzom etap, który może zostać rozegrany wedle rozmaitych scenariuszy, a każdy z nich będzie gwarancją pasjonujących zmagań pomiędzy uciekinierami i sprinterskimi ekipami.

Oto, co na temat 10. etapu 103. edycji Tour de France mieliśmy do powiedzenia jeszcze przed rozpoczęciem wyścigu:

Etap 10, 12 lipca: Escaldes-Engordany – Revel (197 km)

Po ekscytującym weekendzie w górach i pierwszym dniu wolnym od pracy, wracamy do rywalizacji kolejnym aktem odwiecznego boju toczonego pomiędzy uciekinierami i sprinterskimi ekipami. Revel już dwukrotnie gościło finisz etapu Tour de France (2005, 2010), i za każdym razem triumfował zawodnik z odjazdu. Stawiam, że tym razem będzie podobnie.

Umieszczenie Souvenir Henri Desgrange na pierwszych kilometrach dedykowanego najszybszym zawodnikom etapu ma więcej sensu, niż początkowo może się wydawać. 1. kategorii Port d’Envalira nie tylko zapewni ciągłość rywalizacji o tytuł króla gór, ale również już na samym wstępie utrudni zadanie drużynom zainteresowanym finiszem z peletonu. Zamiast od początku kontrolować wydarzenia na czele stawki, będą one zmuszone cierpliwie przeprowadzić swoich atletycznie zbudowanych sprinterów przez ostatnie pirenejskie szczyty, co powinno pozwolić uczestnikom ucieczki na zbudowanie obiecującej przewagi.

Od momentu pokonania wierzchołka Port d’Envalira będziemy już niemal wyłącznie zjeżdżać, ale umieszczona wewnątrz finałowych 10 kilometrów niespodzianka w postaci 3. kategorii Cote de Saint-Ferreol (1.8km, 6.6%) może ponownie przechylić szalę zwycięstwa w kierunku uciekinierów lub agresywnych kolarzy, którzy zdecydują się na późny atak.

tdf 2016 etap 10

CARTE (9)

PROFILKMS (5)

Czeka nas dzisiaj typowe przeciąganie liny pomiędzy peletonem, a ucieczką. Po jednej stronie zainteresowani finiszem z dużej grupy będą ponownie Marcel Kittel (Etixx – Quick-Step), Mark Cavendish (Dimension Data), Andre Greipel (Lotto Soudal), Bryan Coquard (Direct Energie), Peter Sagan (Tinkoff), Alexander Kristoff (Katusha), Edward Theuns (Trek – Segafredo) czy Michael Matthews (Orica – BikeExchange).

Z ucieczki lub późnego ataku o zwycięstwo etapowe powalczyć powinni natomiast Edvald Boasson Hagen, Stephen Cummings (Dimension Data), Tom Dumoulin (Giant – Alpecin), Ramunas Navardauskas (Cannondale), Jan Bakelants (Ag2r – La Mondiale), Michael Albasini (Orica – BikeExchange), Tony Gallopin (Lotto Soudal) czy Michael Valgren (Tinkoff).