Marek Bala / naszosie.pl

Podczas gdy Rafał Majka słusznie celebrował w niedzielę zdobycie swojego pierwszego tytułu mistrza Polski w wyścigu ze startu wspólnego, pozostali medaliści absolutnie nie czuli się pokonanymi stając na niższych stopniach podium.

Marek Rutkiewicz (Wibatech – Fuji) przyznał, że srebrny medal pozwolił częściowo zagłuszyć poczucie niedosytu związane z faktem, że w swojej zawodowej karierze już czterokrotnie kończył Mistrzostwa Polski tuż za podium.

“Wyścig ułożył się  ciekawie od samego startu, bo Michał Kwiatkowski poszedł w odjazd i CCC już pierwsze dwie rundy goniło. Ja już się cieszyłem ponieważ wiedziałem, że najsilniejsza ekipa już na dzień dobry musi ganiać i tym samym tracą dużo sił. Kiedy poszła kontra zabrałem się w ten odjazd, z którego jak się później okazało wywiązała się walka o medale. Ostatecznie dobrze wyszło, że z Rafałem zaatakowaliśmy tak wcześnie, ponieważ na mecie okazało się, że reszta odjazdu została skasowana. Namęczyliśmy się niesamowicie z Rafałem, ale opłacało się.”

“Jeszcze do dwusetnego kilometra wierzyłem w to, że mogę wygrać ten wyścig. Nogi zachowywały się tak, jak trzeba. Niestety na ostatnim podjeździe – chociaż Rafał nawet nie przyspieszył – zostałem, zaczęły mnie łapać skurcze kiedy tylko próbowałem wstać z siodełka i wiedziałem, że na finiszu nie zdołam powalczyć o złoto. Było bardzo blisko.”

“[Jestem] wzruszony. Jest lekki niedosyt, bo już czterokrotnie byłem czwarty na Mistrzostwach Polski i przydało by się zwieńczenie tego – być może jeszcze nie końca kariery – ale to złoto by się przydało. Do tej pory miałem trzy złota, ale w górach, a jak wiadomo medal w wyścigu ze startu wspólnego jest najważniejszy, ponieważ przez rok się jeździ w koszulce z orłem na piersi. Na pewno jest to niepowtarzalne przeżycie.”

Zdradził również, że wiąże duże nadzieje ze swoim 15. występem w Tour de Pologne.

“W przeciwieństwie do Rafała nie jadę na Tour de France, ale jadę na Tour de Pologne. To będzie chyba już mój 15. start na Tour de Pologne, także mam nadzieję, że po tych piętnastu latach uda mi się stanąć na podium i skończyć Tour w pierwszej trójce.”

“Szczęście na pewno się przyda. To będzie już mój piętnasty Tour [de Pologne], a wiadomo, że oprócz dobrej nogi potrzebne jest również dużo szczęścia.”

Dużym zaskoczeniem był fenomenalny występ jeżdżącego w tych samym barwach Sylwestra Janiszewskiego. Dowcipny 28-latek podkreślił, że profil wytyczonej na wyścig ze startu wspólnego trasy z jego własnej perspektywy przypominał alpejskie etapy największych wyścigów. Podziękował także najsilniejszym ekipom wyścigu – CCC Sprandi Polkowice oraz Verva ActiveJet – za doprowadzenie do sytuacji, która umożliwiła mu zakończoną sukcesem walkę o brązowy medal.

“Powiem szczerze, że nie spodziewałem się tego. Wczoraj, kiedy wybraliśmy się objechać trasę pomyślałem sobie: „Gdzie ta runda dla mnie? Nie po takich górach”. Ja raczej specjalizuję się w płaskich końcówkach.”

“Dla Rafała nie było gór, natomiast dla mnie to były Alpy! Myślę, że prezent sprawiła mi ekipa CCC i ActiveJet, ponieważ skasowali ten odjazd, [dzięki czemu] na końcu zostało już tylko dwóch zawodników – Rafał i Marek. Już wtedy widziałem swoją szansę. Jadąc w tej grupce wiedziałem, że będzie walka o trzecie miejsce. Na koniec zaczęły mnie łapać skurcze i obawiałem się, że będzie ciężko, jednak dałem z siebie wszystko wiedząc, że jest szansa na stanięcie na podium.”