Fot. Katusha/Tim De Waele

Już całkiem blisko Turynu dwóch kolarzy walczących o zwycięstwo w tegorocznym Giro d`Italia ucierpiało z powodu kraks – przeklęty okazał się zjazd z Cima Coppi Corsa Rosa 2016 – Coll dell`Agnello.

Niemający do tej pory chwili słabości Steven Kruijswijk (LottoNL-Jumbo), skapitulował na zjeździe. W emocjonalnej wypowiedzi zaraz za linią mety, tłumaczył, że na szczycie Coll dell`Agnello osiągnął limit swoich możliwości, był głodny, spragniony i pewnie dlatego popełnił głupi – jak to określił – błąd.

Cholera – zaklął, gdy złapał oddech. Próbowałem dać z siebie wszystko, ale bolało mnie całe ciało. Tak, jestem trzeci w klasyfikacji generalnej, ale to w tej śniegowej zaspie przegrałem Giro – powiedział rozżalony Holender.

Chwilę po tym, jak Kruijswijk pogrzebał w zaspie śniegu swoją szansę na zwycięstwo, telewizyjne kamery pokazały leżącego bez ruchu Ilnura Zakarina (Katusha). Tatar wypadł z drogi na zjeździe z Coll dell`Agnello i na szczęście złamał tylko obojczyk.

To był trudny technicznie zjazd i nie da się ukryć, że Ilnur zaryzykował. Niestety, miał wielkiego pecha. Ale takie jest kolarstwo. Raz ma się szczęście, a innym razem tego szczęścia brakuje. Dziewiętnasty etap był okropny zarówno dla naszej drużyny, jak i dla lidera wyścigu Stevena Kruijswijka- powiedział Dmitry Konyshev, dyrektor sportowy Katushy.

Najnowsze oświadczenie drużyny LottoNL-Jumbo w sprawie stanu zdrowia Kruijswijka pojawiło się punktualnie o 22:00 na oficjalnym koncie ekipy na Twitterze. Ma on niewielkie złamanie żebra oraz dokucza mu ból stopy. Kolejna informacja zostanie ogłoszona w sobotę rano.