ANSA

Rafał Majka miał małe kłopoty w końcówce dzisiejszego etapu, ale ostatecznie dotarł na metę razem z peletonem. Oto jak piąty dzień ścigania podsumował Polak, lider Tom Dumoulin i zwycięzca etapowy Andre Greipel.

Rafał Majka

Etap był długi, ale w większości spokojny. Pavel Brutt był w ucieczce, dzięki czemu spokojnie jechaliśmy w peletonie. Bardzo nerwowo zrobiło się 16km przed metą, bo złapałem gumę. Na szczęście chłopaki pomogli mi dojechać do peletonu i ukończyłem wyścig z czasem głównej grupy. Gdyby defekt miał miejsce kilka km dalej to różnie mogłoby się skończyć. Trzymajcie kciuki przed jutrem!

Tom Dumoulin

Powiedziano mi, że Giro to ciężki wyścig. Teraz wiem dlaczego. Dzisiaj była cały czas karuzela, ciągłe góra – dół, a peleton w końcówce jechał jak szalony. Nie obawiałem się tego, że Bob Jungels ruszył do końcowego sprintu, bo czterosekundowa bonifikata jaką mógł zdobyć to nie było zbyt wiele. Musiałem uważać na siebie, a dziś nawet to był trudnym zadaniem.

Andre Greipel

To było wielkie wyzwanie doścignąć dzisiaj ucieczkę. Na szczęście inne ekipy nam pomogły, ale największe podziękowania jestem winien mojej drużynie. Są wielką częścią dzisiejszego sukcesu. Przed startem powiedziałem, że dzisiejsza końcówka będzie mi pasować i faktycznie tak było. Byłem tuż za kraksą z Reinem Taaramae, ale udało mi się znaleźć odpowiedni tor jazdy i rozpocząć sprint równo ze znaczkiem oznaczającym 300 metrów do końca. Trochę się wahałem, ale dałem z siebie wszystko. Jestem bardzo szczęśliwy.

Źródło: FB Rafał Majka / giroditalia.it