Fot. © Tim De Waele / Etixx - Quick Step

Wiadomość dla tych, którzy ostrzegali, że wielki [choć jeszcze nie różowy] balon zwany Marcelem Kittelem pęknie od nazbyt intensywnego pompowania: nic podobnego. Cechą łączącą największe gwiazdy sportu jest umiejętność znoszenia presji, a Niemiec bez wątpienia jest najlepszym sprinterem swojej generacji. Wygrał, a jeśli w drodze powrotnej z Nijmegen do Arnhem uniknie przygód, zwycięży ponownie.

Organizatorzy podjęli trud wytyczenia dwóch różnych tras biegnących między dokładnie tymi samymi punktami na mapie i o dokładnie tej samej długości (190km). Trasa 3. etapu 99. edycji Giro d’Italia poprowadzi nas zatem z Nijmegen do Arnhem, i choć wydaje się, że w sobotę zwiedziliśmy już wszystkie możliwe lokalne drogi i wioski otaczające miasto startowe i metę… Nie. Po bardzo szczegółowej eksploracji zachodniej części Geldrii, jutro dostaniemy szansę zatoczenia pętli wokół jej wschodniej części.

Scenariusz na niedzielę jest równie nieskomplikowany, jak ten sobotni. Trasa ponownie jest niemal idealnie płaska, z jednym dającym się zauważyć podjazdem oraz pozbawionym potencjalnych przeszkód finałem.

T03_Arnhem_plan

T13_Jesolo_alt

T03_S01_Posbank-PRE

T04_Praia AM_ARR

T03_Arnhem_ukm-pre

Wczoraj przypomnieliśmy statystykę mówiącą, że Kittel wygrał wszystkie rozgrywane zagranicą etapy Giro d’Italia (ze startu wspólnego), w których wziął udział. Po upływie 24 godzin nie straciła ona na aktualności i nic nie wskazuje, żeby kolejna doba mogła to zmienić. Jeśli nie zaistnieją jakieś niespodziewane okoliczności, sprinter Etixxu wydaje się być poza zasięgiem rywali, a majaczące w oddali widmo objęcia prowadzenia w klasyfikacji generalnej wyścigu powinno być dodatkową motywacją.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments