Przemysław Niemiec, zwycięzca pierwszego etapu Tour of Turkey, opowiedział o kulisach swojego dzisiejszego sukcesu.

“Zaskoczyłem wszystkich na etapie, który zapowiadał się na sprinterski. W sumie nie wiem jak mi się udało. To mój pierwszy start w Turcji i pierwsze zwycięstwo od 2014 roku. Jestem bardzo szczęśliwy, zwłaszcza ze względu na drużynę. Wyścig w Turcji jest ważny dla naszego sponsora – Lampre. Przed rokiem wygrał tu Durasek, a teraz pierwszy dzień poszedł bardzo dobrze. Teraz będziemy walczyć dzień po dniu, zobaczymy co przyniosą kolejne etapy.

Na ostatnich ośmiu kilometrach, tuż po ciężkim podjeździe miałem wciąż minutę i 40 sekund przewagi, wtedy zacząłem wierzyć, że mogę dać radę. Wiedziałem, że jest jeszcze hopka na ostatnich 1500 metrach i tam dałem z siebie wszystko. Końcówka była bardzo niebezpieczna. Była kostka, dużo ostrych zakrętów, wszędzie trzeba było być bardzo uważnym. To akurat sprzyjało bardziej mi niż peletonowi i dzięki przewadze którą miałem udało się wygrać.

Po drugim okrążeniu w końcówce grupa się do mnie zbliżała. Koledzy z ucieczki powiedzieli, że to już tylko 40 sekund przewagi. Wtedy się zdecydowałem na samotny atak. Pewnie peleton się rozluźnił, że zostałem sam na czele, a dzięki temu udało się zdobyć 3 minuty przewagi i dowieźć zwycięstwo do końca. 

Jutrzejszy etap wygląda na ciężki. Zaczyna się od jazdy pod górę, finisz też jest na szczycie. Zobaczymy co będziemy w stanie osiągnąć. Wiemy, że będziemy trochę zmęczeni po dzisiejszym dniu, ale nie narzucamy sobie dodatkowej presji.”

Źródło: tourofturkey.com