Śmierć Antoine’a Demoitié po wypadku na trasie Gent-Wevelgem powinna zmusić włodarzy światowego kolarstwa do zmian.

Młody kolarz uczestniczył w kraksie wraz z kilkoma innymi zawodnikami. Niestety, motocykl obsługujący wyścig nie zdążył wyhamować i uderzył w leżącego na drodze Belga. To wydarzenie jest kolejnym, po ubiegłym sezonie, w którym kolarze zderzają się z motocyklem. Okoliczności nie są do końca znane, a policja jest w trakcie śledztwa.

Brak stuprocentowo pewnego odtworzenia wydarzeń nie powinien jednak zatrzymać UCI przed zmianami w przebiegu wyścigów. Wielu obecnych, jak i byłych, kolarzy uważa, że pojazdów otaczających zawodników jest po prostu zbyt wiele i to stwarza niebezpieczeństwo.

W tej chwili smutku i żalu po śmierci Antoine nie chcemy wywoływać kontrowersji, ale mamy w sobie bardzo wiele frustracji. Zawsze mówiliśmy, że bezpieczeństwo kolarzy musi być na pierwszym miejscu dyskusji władz kolarskich. Na ostatnim spotkaniu CCP pytaliśmy o strategie, jakie są przygotowywane, by poprawić przebieg wyścigów pod względem ochrony. – powiedział Gianni Bugno, prezes Związku Kolarzy Zawodowych, w oświadczeniu wydanym przez organizację.

Włoch wielokrotnie zabierał już głos w tej sprawie. Podobnie było m.in. po kraksach z samochodami wiosną czy wypadkach Grega van Avermaeta i Petera Sagana w Hiszpanii. Obaj zawodnicy zostali potrąceni przez motocykle.

Nikogo nie oskarżam, ale chcę, by wszyscy zastanowili się nad odpowiedzialnością, która na nas spoczywa, by zapewnić, że najwyższy poziom uwagi, skupienia i kontroli nad bezpieczeństwem jest utrzymywany na każdym wyścigu.