© Gian Mattia D'Alberto/LaPresse

Belgijski mistrz nie ma litości dla swojej rodaczki, u której znaleziono silnik w rowerze.

Młoda zawodniczka kolarstwa przełajowego, 19-letnia mistrzyni Europy U23, została niechlubną rekordzistką. Przypadek Femke Van den Driessche jest pierwszym w historii kolarstwa, w którym UCI wykryła mechaniczne wspomaganie ukryte w ramie.

O sprawie wypowiedział się jeden z najlepszych zawodników w historii kolarstwa – Eddy Merckx. “Kanibal” nie widzi w peletonie miejsca dla oszustów.

Muszą zawieszać na całe życie, moim zdaniem tak trzeba robić. Z tego, co widziałem wczoraj w telewizji, to nie był pierwszy raz. Pokazali też przełaje na Koppenberg (gdzie Femke była druga) i to nie było normalne. Dla mnie to jest najgorsza rzecz, jaką można uczynić. Równie dobrze można jechać na motocyklu.

Obecne przepisy UCI grożą karą pieniężną w wysokości 20 000 do 200 000 franków szwajcarskich oraz zawieszeniem na co najmniej 6 miesięcy. Belg uważa, że to za mało.

Według mnie to więcej niż doping. To dodaje 50 watów, nawet 100, zależnie od silnika. To nie ma nic wspólnego z kolarstwem. To wyścigi motocyklowe. Niech idą się pościgać z Valentino Rossim. Nie sądzę jednak, żeby pozostali byli tak głupi, by próbować tego samego. To, co się stało jest bardzo złe dla kolarstwa.

Przy okazji mistrz wspomniał, że on sam jeździ na rowerze elektrycznym, jednak nie używa go do wyścigów. Korzysta z niego w celu rehabilitacji po listopadowej operacji. Dziennikarze zapytali, czy dzięki używaniu silnika jest szybszy niż w młodości.

Nie nie, kiedyś byłem szybszy. Robię to tylko dla zdrowia, na wspinaczkach.

źródło: VeloNews