Po tym, jak skład grupy z Polkowic opuścił Grega Bole zanosi się na to, że na podobny krok zdecyduje się Stefan Schumacher.

Pierwsza część sezonu była dla Niemca bardzo pechowa. Na początku roku borykał się z wirusem, a kiedy już udało mu się wrócić do ścigania to leżał w sporej kraksie podczas Vuelta Andalucia, gdzie złamał nadgarstek. Były zwycięzca Tour de Pologne wystartował jednak dość szybko po tej kontuzji, bo już podczas Volta Catalunya. Powrót okazał się jednak zbyt szybko, a to spowodowało, że Niemiec miał problemy ze złamaną ręką przez kolejne tygodnie. Sytuacji Schumachera nie poprawił także brak startu w Giro d’Italia, gdzie zgodnie z zapowiedziami dyrekcji ekipy miał jechać.

Byłem wiosną bardzo zmotywowany, ponieważ miałem pojechać w Giro d’Italia. To było dla mnie bardzo ważne.Tym bardziej, że jeszcze na dwa tygodnie przed rozpoczęciem Giro otrzymałem od zespołu zapewnienie, że na 100 procent pojadę. Tego, że nie znalazłem się w składzie na wyścig dowiedziałem się z mediów. W dodatku do dzisiaj nie wyjaśniono mi przyczyn zmiany decyzji.

Schumacher zapewnia, że pomimo tego dyrektor Wadecki składał mu propozycje przedłużenia kontraktu i pomimo początkowego zainteresowania ze strony Niemca – do parafowania nowej umowy nie doszło.

“Minęło dość dużo czasu od końca sezonu, a ja nadal nie mam kontraktu. Niestety wolę zakończyć karierę niż pozostać w grupie CCC Sprandi Polkowice. Zbyt wiele spraw załatwia się tutaj nie tak jak powinno, w mojej opinii są one nie do zaakceptowania.”

Wydaje się jednak, że są jeszcze szanse na to, że Schumacher będzie się ścigał. W rozmowie z portalem radsport-news.com wspomniał, że prowadzi rozmowy z kilkoma zespołami, ale nic nie jest jeszcze przesądzone.

“Muszę się ścigać, żeby odzyskać radość z tej zabawy”

-podsumował Schumacher.

 

Źródło: radsport-news.com

Foto: faz.net