Wspaniałe 3 tygodnie ścigania w hiszpańskiej Vuelcie już za nami. Dla polskich kibiców emocje były tym większe, że Rafał Majka do ostatnich chwil walczył jak lew o podium. Ostatecznie się udało, a oto jak minione 21 dni rywalizacji podsumowuje bohater z Zegartowic.

“To wielki dzień. Wskoczyć na podium wielkiego touru to było moje marzenie. Chciałbym zadedykować ten sukces moim kolegom z drużyny. Wspierali mnie od samego startu w Marbelli i na pewno nie byłbym tutaj bez nich. To wielki zaszczyt dla mnie, że osiągnąłem taki sukces dla mojej drużyny. Nie było łatwo, miałem wzloty i upadki w trakcie tego wyścigu. Straciliśmy Petera [Sagana] i Sergio [Paulinho], a to wcale nie ułatwiło zadania. Na szczęście dojechaliśmy do mety i miejsce na podium na prawdę należy się moim kolegom z ekipy.

Byliśmy cały czas na czele i próbowaliśmy robić co w naszej mocy na górskich etapach. To było bardzo ważne doświadczenie – być kapitanem drużyny z wielkimi ambicjami. To niesie ze sobą ogromną odpowiedzialność. Wierzę, że któregoś dnia będę w stanie wygrać Grand Tour. Będę próbować w przyszłym roku walczyć w wielkich wyścigach. Być może się jeszcze nie uda, ale w przyszłości na pewno spróbuję włączyć się do walki o wygraną. Musimy być cierpliwi, usiąść i przemyśleć przyszłoroczny kalendarz startów dzięki czemu będziemy mogli ustalić realne cele na przyszły sezon.

Do drugiego miejsca straciłem tylko 12 sekund, ale Purito był niesamowicie mocny przez całą Vueltę i myślę, że w pełni zasłużył sobie na drugą lokatę. Przyjechałem tutaj po bardzo ciężkim Tour de France i nie byłem tak świeży jakbym tego chciał. Moja forma jednak poprawiała się i była już znacznie lepsza w drugim tygodniu wyścigu. Czasówka była na pewno ciężkim momentem i zdaje sobie sprawę, że nie pojechałem jej na swoim najlepszym poziomie. Jednak tak jak powiedziałem tuż po czasówce – Vuelta nie kończy się na tym etapie i tak też się stało.”

Z wyniku Rafała Majki bardzo usatysfakcjonowany był także dyrektor sportowy grupy Tristan Hofmann:

“Jestem bardzo szczęśliwy. Pokazaliśmy ogromną jedność i wszystkim naszym dziewięciu zawodnikom należy się wielki szacunek. Niestety, Sagan i Paulinho zostali potrąceni przez motocykle, a pomimo tego byliśmy w stanie walczyć o czołowe lokaty w siedmiu, chociaż było to niesamowicie trudne. Przyjechaliśmy tutaj walczyć o wygranie etapu i czołową piątkę w klasyfikacji generalnej. Na podium mieliśmy tylko nadzieje. Udało się, bo Peter zapewnił nam etap, a Rafał wdrapał się na pudło dzięki ogromnemu wysiłkowi – swojemu, jak i całej drużyny. Pomimo momentu rozczarowania jakim była czasówka w Burgos drużyna nie przestała wierzyć w Rafała, a on sam na 20. etapie był w stanie zrobić to co do niego należało.”

 

Źródło: tinkoffsaxo.com