Rafał Majka (Tinkoff Saxo), podobnie jak większość peletonu hiszpańskiej Vuelty, leżał w kraksie podczas niedzielnego etapu, oto co powiedział po nim.

„Dzisiejszy etap był dość nerwowy, co ostatecznie skończyło się dużą kraksą. Mi na szczęście niewiele się stało (rozbity łokieć i kolano), ale ogromne wyrazy współczucia dla Przemka Niemca – życzę mu jak najszybszego powrotu do zdrowia! Mieliśmy trochę pecha, upadłem razem z Benattim, Btuttem i Saganem. Szybko się jednak pozbierałem i na 14 kilometrów wróciłem do peletonu.

Jeśli chodzi o samo ściganie, to na ostatnim podjeździe z początku czułem się nieźle, ale potem nieco zabrakło, aby przyjechać w ścisłej czołówce. Trzeba też dodać, że straciłem trochę sił na dojście do czołowej grupy po tej głównej kraksie – zostałem w drugiej części peletonu. To jednak dopiero początek Vuelty, nie ścigałem się od Tour de France, a mój organizm potrzebuje kilku dni aby wkręcić się na obroty. Wierzę, że już niedługo będzie dużo lepiej!”

Źródło: www.rafal-majka.pl + Informacja prasowa

Foto: Tinkoff-Saxo