Legendarny już duet komentatorów kolarstwa i biathlonu w Eurosporcie – Tomasz Jaroński i Krzysztof Wyrzykowski napisali książkę, która jest  zapisem ich bardzo długiej rozmowy na wiele tematów związanych ze sportem. Ukazała się ona nakładem Burda Publishing Polska, a Naszosie.pl objął patronat medialny. 

Panowie Tomasz Jaroński i Krzysztof Wyrzykowski są dla widzów Eurosportu trochę jak znajomi, jak koledzy, a może nawet jak przyjaciele domu? Szukam jakiegoś określenia, które by trafnie zdefiniowało relację, jaka każdego kibica kolarstwa, ale też biathlonu (a może i tego, i tego) łączy z Szanownymi Panami. Sami w książce opowiadają, jak ludzie podchodzili do nich i mówili, że znają ich z Eurosportu. No właśnie. Znać kogoś, kto komentuje sportowe wydarzenia, rozpoznawać jego głos, wiedzieć, jak wygląda, znać jego poglądy na pewne sprawy. Przecież to trochę tak, jak w zwyczajnej koleżeńskiej relacji.

Gdy kolejny rok z rzędu włączam telewizor, by obejrzeć relacje z wyścigu Tour de France, czuję się tak, jakbym przyszła na towarzyskie spotkanie. Wiem z kim się spotykam, wiem, że będą opowieści o francuskich zabytkach, o kolarzach itd. Spodziewam się także polemik na różne tematy i subtelnego podśmiewywania się z polskich polityków. Na dodatek jestem pewna, że to potrwa trzy tygodnie. A z jakim znajomym spotykamy się na kawie dwadzieścia jeden razy w miesiącu?

Podobne uczucie towarzyszyło mi podczas czytania książki „Rach-ciach-ciach czyli pchamy, pchamy!”. Skądś przecież znam ten sposób rozmawiania, niektóre historie gdzieś już słyszałam. W związku z tym, że czytam dłuuuugą rozmowę moich dobrych znajomych, w wielu przypadkach imiona poprzedzające wypowiedzi są zbędne. Mimo to książka absolutnie nie jest nudna i z różnych powodów warto po nią sięgnąć.

Przede wszystkim musimy docenić, że ten charakterystyczny sposób prowadzenia dialogu został uwieczniony na papierze i wydany w formie książki. Dzięki temu możemy zapoznać się z nim w zanikającej, ale jakże szlachetnej formie, czyli w druku.

Skoro Autorzy zamiast rozdziałów napisali etapy, to i ja będę się trzymać kolarskiego nazewnictwa.Ta książka to prolog i szesnaście etapów, zatem ani to wyścig tygodniowy, ani wielki tour – może w tej liczbie rozdziałów-etapów jest ukryta sugestia, aby jednak trzytygodniowe wyścigi skrócić? Zatem jak w każdym wyścigu są momenty ciekawsze i bardziej nudne. Ja najszybciej i z największą uwagą przeczytałam te traktujące o charakterystyce pracy dziennikarskiej, ze szczególnym wskazaniem na doświadczenia Krzysztofa Wyrzykowskiego w „L`Equipe”. Ale (szczególnie młodszym sympatykom sportu) polecam zapoznać się także z tym, jak wyglądało dziennikarstwo w Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, by przede wszystkim wiedzieć, ale też docenić zmiany, jakie zaszły w tej dziedzinie wraz ze zmianą ustroju. Zresztą w ogóle, „Rach-ciach-ciach, czyli pchamy, pchamy!” ustanowiłabym pozycją obowiązkową dla studentów dziennikarstwa.

Wielkim atutem tej książki jest także fakt, iż jej Autorzy posiadają ogromną wiedzę o sporcie, dzięki czemu wszystkie mniej i bardziej zabawne opowiastki, mają podłoże merytoryczne, więc mamy do czynienia z klasycznym infotainmentem, czyli łączeniem informacji z rozrywką, z tą jednak różnicą, że jest to zupełnie inny infotainment, niż ten prezentowany chociażby w programach informacyjnych czy serialach.

Tych, którzy nie przepadają za stylem, jaki charakteryzuje panów Tomasza i Krzysztofa, i ta antypatia zamyka im oczy na inne walory ich rozmów, przestrzegam, by nie zawracali sobie głowy czytaniem tej książki. Zaś tym, którzy mimo to, iż nie są fanami legendarnego duetu komentatorów, chcą jednak dowiedzieć się więcej o sporcie i pracy dziennikarza, lekturę serdecznie polecam. Zagorzałych fanów z pewnością zachęcać nie trzeba, zaś ja pragnę w kierunku panów Tomasz i Krzysztofa skierować wyrazy uznania za sposób, w jaki pracowali i pracują oraz za to, że w wykonywaniu swoich obowiązków nigdy nie stracili pasji i dobrego humoru.

Marta Wiśniewska