Dyrektor wyścigu był w świetnym humorze po dzisiejszym etapie. Na trasie ustawiły się barwne grupy kibiców!

Jestem bardzo zadowolony. Widzieliśmy Polaków w roli głównej, ucieczka od samego początku. Marcin Białobłocki pokazał, że jest kolarzem z krwi i kości, który przyjechał tutaj walczyć. Pamiętam jak prosił mnie, żeby go wesprzeć i wziąć do reprezentacji. Prezes Skarul na niego postawił i na pewno nie żałuje. Jego marzeniem było wystartować w Tour de Pologne. Widzę u Marcina chęć walki, chęć zwycięstwa. Styl jazdy pokazał, że jest to kolarz wielkiego formatu, który ma wspaniałe możliwości. Myślę, że w takiej formie może nawet znaleźć ekipę World Touru, żeby jeździć nawet wielkie, wielkie wyścigi. On ma predyspozycje do długich ucieczek, do rozprowadzania na finisz. Gdyby taki kolarz znalazł się w ekipie Kittela, to byłby jednym z najcenniejszych zawodników w drużynie.

Jak wyglądają szanse faworytów po płaskich etapach?

Na razie szanse w klasyfikacji generalnej są na zero. Żaden z kolarzy, którzy będą walczyć o końcowe zwycięstwo nic nie stracił. Jesteśmy w punkcie wyjściowym. Po pięknych etapach płaskich, pełnych emocji jutro już zobaczymy pierwsze góry. Nasze podjazdy nie są jak Passo Pordoi, ale też są bardzo ciężkie. Sam jeżdżę na rowerze i wiem, co to znaczy kilkukrotnie pokonać ścianę w Gliczarowie. To chyba nawet gorzej niż równym, swoim tempem wjechać na długą górę. Tutaj jest szarpanina. Jeśli znajdzie się zawodnik, który będzie chciał wszystko porwać od początku, to będzie się bardzo dużo działo. Widzimy, że mamy ucieczki, więc jutro może wreszcie uda się komuś dojechać.

Czy Katowice dobrze spisały się w roli miasta etapowego?

Katowice zrobiły wspaniałą pracę. Na całej trasie były tysiące ludzi, to jest dla mnie ogromna radość. Bardzo się cieszę, że tyle osób zaczęło się interesować Tour de Pologne. Kibice czekają przy ulicy już jak my jedziemy, a mamy nawet 40 minut przewagi nad peletonem. Zapewniam, że Katowice będą na trasie Tour de Pologne również w przyszłym roku.