Mimo usilnych starań, Nairo Quintana nie zdołał odrobić ponad 2 minut straty do Chrisa Froome’a na ostatnim etapie Tour de France. Kolumbijczyk jest jednak zadowolony ze swojej postawy i już czeka na przyszłoroczną edycję Wielkiej Pętli.

Etap kończący się podjazdem pod L’Alpe d’Huez był prawdziwym popisem Nairo Quintany. Lider zespołu Movistar kilkukrotnie atakował z grupy lidera, ostatecznie odrywając się od Chrisa Froome’a na około 10 kilometrów przed metą. Mimo to nie udało mu się odrobić 2 minut i 38 sekund, by odebrać Brytyjczykowi żółtą koszulkę.

Mieliśmy plan zaatakować pod Col de la Croix de Fer, jednak nie przyniosło to oczekiwanego skutku. Naszą ostatnią szansą była agresywna jazda na Alpe d’Huez, gdzie udało mi się uciec. Nadrobiłem sporo czasu, lecz to nie wystarczyło by wygrać wyścig. Widziałem, że żółta koszulka jest daleko za mną, ale Chris do końca starał się utrzymać tempo pozwalające mu zachować prowadzenie. Przez cały podjazd byłem skupiony na klasyfikacji generalnej. Nawet na chwilę nie zająłem się gonieniem Thibaut. Na ostatnich dwóch etapach dałem z siebie wszystko. Szkoda, że niewiele zabrakło. Jestem zadowolony, bo pokazaliśmy, że nigdy się nie poddajemy. Jednocześnie nie przestaję marzyć o maillot jaune. Może uda się za rok?

Atakami na dwóch finałowych alpejskich odcinkach, ubiegłoroczny zwycięzca Giro udowodnił, że z roku na rok staje się coraz lepszym góralem. Być może już w przyszłym sezonie dane mu będzie zdetronizować białego Kenijczyka i cały zespół Sky. O tym jednak dowiemy się najprędzej za 365 dni.

 

fot. letour.fr