Richie Porte został uderzony w żebro, Chris Froome oblany moczem, wcześniej włamano się do komputerów drużyny Sky i wykradziono dane lidera wyścigu, a w stronę jej samochodu poleciała puszka Coca-Coli  – takie “przygody” spotykają kolarzy brytyjskiego zespołu podczas tegorocznego Tour de France.

Podczas czternastego etapu jeden z kibiców chlusnął w twarz Chrisa Froome`a moczem i krzyknął “doper”. Wokół autobusu Teamu Sky pojawiło się więcej patroli, a management ekipy o podsycanie atmosfery nienawiści oskarża francuskie media.

– To okropne. Niektóre francuskie media przesadzają. Zadają pytania, które mogą zadawać, ale w ten sposób wzbudzają w publiczności zwątpienie. Mam nadzieję, że ludzie nieco wyluzują – powiedział Nicolas Portal, dyrektor sportowy Sky, który jest Francuzem.

Swoją cegiełkę do tonu, w którym wypowiadają się niektóre Francuskie media, dołożył Laurent Jalabert – były francuski kolarz, który wygrywał wyścigi klasyczne, hiszpańską Vueltę oraz klasyfikację najlepszego górala na Tour de France, ale później okazało się, że stosował EPO.

– Czuję się nieco niekomfortowo patrząc, jak jedzie teraz Sky i porównując to do ich pierwszych występów w Tour de France – powiedział Jalabert.

Tę wypowiedź skrytykował oczywiście Portal.

– Nie sądzę, by sugestiami, że jedziemy na dopingu Jalabert robił dobrą robotę – mówił.

Chris Froome do całej sytuacji również odnosi się bardzo krytycznie oraz także wini za to niektóre media, ale deklaruje, że nie wpłynie to na jego motywację.

– Wiele relacji z wyścigu jest nieodpowiedzialnych, ale mamy także wielu fanów i świetnych dziennikarzy. Przygotowywałem się do tego wyścigu cały rok i nic nie jest w stanie sprawić, że odejdę od dążenia do mojego celu – powiedział ITV4.

Po tym, czego doświadczyło kolarstwo, można zrozumieć, że ktoś może wątpić w niemal bezbłędną i skuteczną jazdę jakiejś drużyny, czy zawodnika. Ale nic nie usprawiedliwi chamskich zachowań, takich jak te, które mają miejsce w ostatnich dniach na Tour de France. Rzucanie przedmiotami i poniżanie kolarzy jest niewątpliwie świadectwem głupoty, podobnej do tej, którą prezentują kibice wychodząc na szosę bądź robiąc sobie selfie na tle rozpędzonego, finiszującego peletonu.