Sporo zajętych miejsc w pierwszej trójce w dobrze obsadzonych wyścigach, dzięki czemu dał sygnał, że jest kolarzem mogącym w przyszłości odgrywać główne role w wyścigach kilkuetapowych i na czas. Simon Špilak wygrywając Tour de Suisse odniósł największy sukces w karierze i potwierdził, że jest kolarzem przyszłości.

28-letni Słoweniec profesjonalną karierę zaczynał w Lampre, w której ścigał się do 2011 roku. Jego drugim, i jak na razie, ostatnim pracodawcą jest Katusha.

Mimo że w poprzednich sezonach odnosił zwycięstwa (m.in. wygrana w Tour de Romandie i Gran Premio Miguel Indurain), to w bieżącym jest to jego pierwsze. W Paryż-Nicea na 6. i 7. etapie był drugi i trzeci w klasyfikacji generalnej za Richie Porte (Sky) i Michałem Kwiatkowskim (Etixx-Quick Step). W Tour de Romandie zajął drugie miejsce na 6. etapie jazdy indywidualnej na czas (za Tony Martinem z Etixx) i był drugi w “generalce”.

Jak sam mówi, dobrze poradził sobie z trudami 9-etapowego wyścigu i nie ukrywa radości z odniesienia tak cennego zwycięstwa.

– Jestem bardzo szczęśliwy. Ten wyścig był moim celem na ten sezon i to niesamowite, że udało mi się wygrać klasyfikację generalną. To był ciężki tydzień, ale ja czułem się silny i otrzymałem znakomite wsparcie od mojej drużyny. 

Špilak zapewnił sobie triumf w całym wyścigu, dzięki bardzo dobremu występowi w jeździe na czas.

– Zobaczyłem trasę tego etapu i pomyślałem, że bardzo mi odpowiada. Było ciężko, ale ja lubię takie wyścigi. Od samego rana byłem mocno skoncentrowany i zmotywowany – mówił. 

Dzięki zwycięstwu Słoweńca Katusha objęła prowadzenie w rankingu drużyn UCI World Tour, a on sam awansował z szesnastego na piąte miejsce.