Fot. Astana

Piątkowe zmagania na trasie Criterium du Dauphine były jednymi z najbardziej emocjonujących w sezonie 2015. Poniżej prezentujemy co główni aktorzy widowiska mieli do powiedzenia po przekroczeniu linii mety.

Rui Costa:

Wiedzieliśmy, że dzisiejszy etap będzie trudny. Nie przewidzieliśmy jednak, że będzie tak mokro i zimno. Od początku szedł pełen gaz i ani na moment nikt nie zwolnił. Finałowy podjazd był męczarnią, lecz nie ze względu na trudność, a na zmęczenie, które skumulowało się po całym etapie. Po ataku Nibalego zdecydowałem się jechać swoim tempem, co zaprocentowało w końcówce. W Wygraną etapową uwierzyłem dopiero 300 metrów przed metą. Wczoraj nie pojechałem najlepiej, jednak dzisiaj moje samopoczucie znacznie się poprawiło. Nie wiem, czy dam radę powalczyć w klasyfikacji generalnej, ale z pewnością będę próbował.

Vincenzo Nibali:

 Zdecydowanie bardziej interesowała mnie wygrana etapowa niż żółta koszulka. Myślę, że jestem szalonym człowiekiem. Wczoraj powiedziałem Michele Scarponiemu, że postaram się uciec, jeśli tylko będę czuł się dobrze. W odpowiedzi usłyszałem, iż jestem walnięty. Cały dzisiejszy etap poszedł po mojej myśli. Udało mi się odskoczyć z grupą doskonałych zawodników, którzy mieli ten sam cel co ja. Chciałem pokazać się z jak najlepszej strony, zmazując plamę pozostawioną wczoraj. Potrzebowałem przejechać się na czele, by znów poczuć pełne tempo wyścigowe. Po ponad miesiącu przerwy ciężko jest od razu wrócić na wysokie obroty.

Simon Yates:

To był niesamowity etap. Przez cały etap trzeba było być skupionym, bo asfalt był bardzo śliski. Kiedy zorientowałem się, że zostało nas około pięćdziesięciu, zrozumiałem, że można dzisiaj nieco zyskać. Nie wiedziałem jak wszystko się skończy, gdyż w końcówce nie byłem zbyt świeży, podobnie jak wszyscy pozostali. W deszczu i zimnie zawsze idzie mi ciężej, ale przy dzisiejszym tempie i atakach nikt nie zwracał na to uwagi. Udało mi się zdobyć białą koszulkę, jednak nie wiem, czy będę w stanie ją utrzymać aż do niedzieli. Zostały jeszcze dwa trudne etapy i wszystko może się zdarzyć. 

 

fot. letour.fr