2 minuty i 200 franków szwajcarskich – w taki sposób, przez organizatorów Giro d’Italia, ukarani zostali Richie Porte i Simon Clarke. Dla pierwszego z Australijczyków oznacza to najprawdopodobniej pożegnanie się z marzeniami o zwycięstwie w klasyfikacji generalnej.

Do sytuacji, która była powodem całego bałaganu, doszło kilka kilometrów przed metą, gdy lider zespołu Sky złapał gumę. Jadący znacznie dalej Clarke zauważył, że jego rodak, walczący o zwycięstwo w Corsa Rosa, ma problem z przednim kołem. Długo się nie zastanawiając, postanowił on oddać swoją część ekwipunku, mimo, iż obaj zawodnicy startują w dwóch różnych drużynach.

Jak się później okazało, pomoc kolarzowi reprezentującego inne barwy jest niezgodna z regulaminem UCI. Tym samym, organizatorzy wyścigu postanowili obu bohaterów ukarać dołożeniem do ich czasu dwóch minut i zobowiązać ich do zapłacenia 200 franków szwajcarskich kary.

Tym samym, jeden z najlepszych zawodników tego sezonu, jakim niewątpliwie jest Richie Porte, pożegnał się z marzeniami o wygraniu swojego pierwszego wielkiego touru. Jednocześnie prawdopodobnie najpiękniejszy obrazek Giro został przez organizatorów wykorzystany do udowodnienia swojej wszechmocy. Warto przypomnieć, że podczas poprzednich etapów wielu zawodników dzieliło się z innymi bidonami i jedzeniem, jednak dyrekcja wyścigu przymykała na to oko.

Foto: Tim De Waele

Dawid Gruntkowski