Różowy peleton 98. edycji Wyścigu Dookoła Włoch dojechał do pierwszego dnia przerwy. Podczas dziewięciu etapów nie zabrakło właściwie niczego z tego, co w kolarstwie najpiękniejsze, czyli morderczych wysiłków podjętych w celu odniesienia sukcesu i nieprzewidywalności. A co zapamiętamy najbardziej? 

1. Stojący na podium Alberto Contador z różową koszulką w dłoni

Ten fakt spowodowało skrajnie nieodpowiedzialne zachowanie kibica, który wyciągnął rękę z aparatem, kiedy kolarze rozgrywali finisz szóstego etapu. Trudno wytłumaczyć tak daleko posuniętą głupotę. Zdarzenie to spowodowało, że po raz kolejny odżyła dyskusja o bezpieczeństwie i o potrzebie ponoszenia odpowiedzialności za tak nieroztropne zachowanie, w wyniku którego kolarz Nippo-Vini Fantini Daniele Colli doznał poważnego złamania lewego ramienia. W tej kraksie leżał także lider wyścigu – Alberto Contador, który ma niegroźny uraz barku. Tuż po etapie nie było wiadomo czy Hiszpan zdoła kontynuować wyścig. Kolarski świat czekał na oświadczenie drużyny Tinkoff-Saxo, które ostatecznie było pozytywne. „El Pistolero” następnego dnia wyruszył na trasę najdłuższego (bo liczącego aż 264 kilometry) etapu, ukończył go, a jeszcze następnego dnia z powodzeniem przejechał górski odcinek, skutecznie odpowiadając na ataki rywali. Ta sytuacja wywołała komentarze, że kontuzja Contadora została wyolbrzymiona. Mówili o tym zarówno dziennikarze, kibice, jaki i sami kolarze – m.in. Richie Porte.

 2. Popisowy rajd Davide Formolo

Na uwagę i uznanie zasługuje fakt, że 22-letni kolarz wygrywa pierwszy etap w wielkim tourze w karierze po długim i samotnym ataku, nie dając się dogonić przez faworytów. Najwidoczniej zbiera on owoce rygorystycznej samodyscypliny, na którą składa się m.in. chodzenie spać o 21:30. Swój dzień może sobie zapisać w kalendarzu z datą 12 maja 2015, kiedy to wpadł na pustą metę w La Spezi.

3. Unoszący ręce w geście triumfu przegrany Simon Clarke

Kolarstwo widziało już kolarzy cieszących się nie wiadomo z czego, ale za każdym razem wygląda to co najmniej śmiesznie i dowodzi, że jednak nie wszystko można usłyszeć w słuchawce. Kiedy Davide Formolo rozpoczynał fetowanie etapowego zwycięstwa z tego samego faktu cieszył się Simon Clarke. Na szczęście Australijczyk miał całkiem niezłe, jak na całą sytuację wytłumaczenie – tego dnia stał się na jeden dzień właścicielem maglia rosa.

4. Jazda Astany

Choć na razie kazachska ekipa ma na koncie jedno zwycięstwo etapowe (Paolo Tiralongo na dziewiątym etapie), to można powiedzieć, że rozgrywa ten wyścig koncertowo i fakt ten znajduje potwierdzenie zarówno na szosie, jak i w tabeli przedstawiającej klasyfikację generalną. Paolo Tiralongo triumfujący w San Giorgio del Sannio na poprzednich etapach wykonywał bardzo potrzebną pracę dla Fabio Aru. Dzień przed dniem odpoczynku przypuścił znakomity, ale jednocześnie bardzo wymagający atak. Atakujący Fabio Aru ma każdego dnia na ostatnich kilometrach pomocnika, podczas gdy np. Contador i Porte są sami. Ponadto Astana ma trzech kolarzy w pierwszej piątce klasyfikacji generalnej, przy czym jeden z faworytów – Fabio Aru traci tylko trzy sekundy do lidera wyścigu. Jadą więc ofensywnie i skutecznie. Dobrze, że chociaż to wychodzi im lepiej od walki z doperami.

5. Niewidoczna drużyna CCC Sprandi Polkowice

Niestety, polscy kibice zapamiętają z pewnością także coś, czego nie ma, a na co najpewniej czekają. Podczas pierwszych etapów miał walczyć Maciej Paterski, a nie walczył. Wysoko w klasyfikacji generalnej miał być Sylwester Szmyd, tymczasem zajmuje 45. Miejsce i traci 37’58” i nie ma go na podjazdach z najlepszymi. Ucieczki, w których byli „Pomarańczowi” nie dojeżdżały do mety. Pierwszy tydzień na minus, ale trzymamy kciuki i cieszymy się, że zbieracie doświadczenie, które – jak mawia Michał Kwiatkowski – z pewnością w przyszłości zaprocentuje.

Foto: Tinkoff-Saxo

Marta Wiśniewska