Fantastycznym atakiem kilka kilometrów przed metą, zwycięstwo na królewskim etapie Tirreno – Adriatico zapewnił sobie Nairo Quintana (Movistar). Kolumbijczyk przejął także niebieską koszulkę lidera.

Niedzielny etap wyścigu „dwóch mórz” kończył się podjazdem pod Terminillo. Jazdę bardzo utrudniała pogoda, kilka stopni na plusie i padający deszcz, wraz z wysokością zamieniający się w śnieg. Mimo to, Quintana z łatwością ograł rywali.

Etap był bardzo szybki, ciężko było go kontrolować, szczególnie przy takiej pogodzie. Dziękuje kolegom z drużyny, którzy wspierali mnie przez cały etap. Dzięki nim dotarłem do ostatniego podjazdu z dużym zapasem energii, który był bardzo potrzebny do realizacji taktyki, jaką sobie założyłem – powiedział zwycięzca Giro d’Italia z 2014 roku.

Na 5 kilometrów przed metą czułem się świetnie. Spojrzałem dookoła i widziałem, że nikt nie jest tak mocny, by wytrzymać mój atak. Skoczyłem i zobaczyłem, że jestem sam. Nikt nie był w stanie naciskać mnie do samego końca. Został jeszcze jeden długi etap. Mam nadzieję, że pech nas ominie, co da nam szansę na obronę koszulki podczas czasówki.

Niedzielne zwycięstwo było dla Quintany pierwszym w sezonie. Kolumbijczyk jednocześnie udowodnił, że trudności, z którymi się borykał, są już za nim, a on sam pewnie kroczy w kierunku swojego głównego celu w sezonie – Tour de France.

Dawid Gruntkowski

Foto: Team Movistar