Vinokourov2012Generalny menedżer Astany i aktualny mistrz olimpijski, Aleksander Vinokourov, stara się obronić swój zespół przed – jego zdaniem – niesprawiedliwymi oskarżeniami. Wskazuje też na hipokryzję innych czołowych zespołów. 

To takie łatwe, że wszyscy od razu wskazują na nas. Rozmawiałem o tym z Rogerem Legeayem, prezydentem Ruchu na Rzecz Wiarygodnego Kolarstwa. Jesteśmy związani z MPCC i naprawdę robimy wszystko, aby nasi kolarze nie stosowali dopingu. Zespoły takie jak BMC czy Sky dużo mówią o dopingu, ale odmawiają przyłączenia się do MPCC. Czy nie ma to negatywnego wpływu na wizerunek kolarstwa?, pyta Vinokourov w wywiadzie udzielonym De Telegraaf.

Przypomnijmy, że aż sześć z siedemnastu drużyn World Touru nie należy do MPCC. Są to Sky, BMC, Etixx-QuickStep, Trek Factory Racing i Tinkoff-Saxo. To sprawia, że grają według nieco innych zasad. Aktualny regulamin UCI dopuszcza przecież na przykład nieco wyższy poziom kortyzonu. Oczywiście, taki stan rzeczy był w przeszłości źródłem kilku kontrowersji, żeby przypomnieć choćby wycofanie obrońcy tytułu, Chrisa Hornera, z zeszłorocznej Vuelty z powodu wyników dodatkowych testów zaleconych przez MPCC.

Wiarygodność to coś, nad czym każdy powinien pracować. Drzwi są otwarte dla wszystkich. Każdy, kto chce coś wiedzieć jest mile widziany. Jesteśmy wiarygodni, powtarza Vinokourov.

Zawsze utrzymywałem, że tej sprawy nie można porównywać do Rabobanku czy T-Mobile, w przypadku których była mowa o zorganizowany doping wewnątrz drużyny. U nas był to po prostu rodzinny skandal braci Iglinskich, którzy działali samodzielnie. W naszym zespole każdy dyrektor sportowy odpowiada za 5-6 zawodników i ma z nimi kontakt raz na trzy dni. To samo dotyczy lekarzy. Każdy z naszych zawodników musi nam codziennie przesyłać dane treningowe. Jeśli coś nie gra, od razu jesteśmy zaalarmowani. Co więcej możemy zrobić? Wyznaczyć każdemu kolarzowi strażnika?, zastanawia się Kazach.

Cóż, Vinokourov i tak ma powody do radości, skoro jego zespół dostał licencję WorldTouru. Ale jego pytania jeszcze przez jakiś czas będą wisieć w powietrzu, podobnie jak wątpliwości dotyczące jego drużyny.

 

Ania Gmaj

Źródła: De Telegraaf via cyclingnews.com

Fot.: Wikimedia Commons