Mark CavendishMark Cavendish podczas ostatniego etapu Tour de San Luis, zanotował pierwsze zwycięstwo w sezonie dla ekipy Etixx – Quick Step. Jak przyznaje były mistrz świata, to zasługa całego zespołu.

Fabio Sabatini był ostatnim kolarzem w “pociągu” Cavendisha. Brytyjczyk wreszcie rozpoczął finisz  w odpowiednim momencie i pokonał zwycięzcę wcześniejszych, dwóch sprinterskich etapów – Fernando Gavirię. Na najniższym stopniu podium stanął Włoch urodzony w Polsce – Jakub Mareczko.

“Zespół był bardzo zmotywowany. Ten temat poruszaliśmy cały czas w prywatnych rozmowach. Na dwóch sprintach byłem drugi, Michał Kwiatkowski był drugi w jeździe na czas. Chcieliśmy więc wyjechać z San Luis ze zwycięstwem, bo jako zespół przez cały tydzień jechaliśmy naprawdę dobrze. Chcieliśmy coś z tym zrobić i zrobiliśmy. Pracowaliśmy ciężko na tę wygraną i jestem zachwycony, że z Argentyny wyjeżdżamy z wygraną”, powiedział Cavendish.

“Dzisiejszy odcinek rozegraliśmy bardzo dobrze pod względem taktycznym. Do ucieczki zabrał się Michał Gołaś, więc inne ekipy nie mające w czołówce swojego przedstawiciela, musiały ją gonić. Dzięki temu my odpoczywaliśmy i na czoło peletonu wyszliśmy dopiero w końcówce. 4 km przed metą wyciągnął nas Guillaume Van Keirsbulck. Inne zespoły nie dawały za wygraną, ale Łukasz Wiśniowski wyszedł na zmianę i dalej mieliśmy dobrą pozycję. Po zakręcie wyprzedzili nas kolarze Lampre-Merida, ale tym razem pociągnął Michał Kwiatkowski. Sabatini był ostatnim facetem w pociągu i poprowadził mnie od 600 metrów do 300 metrów przed kreską. Było lekko w dół, więc musiałem to wykorzystać. Walcząc z takim gościem jak Gaviria, który ma dynamit w nogach, ważne jest, by wyprzedzić jego ruch. Dziś wyszło to super i z radością możemy świętować zwycięstwo etapowe”, opowiadał.

“To ważne nie tylko dla mnie, ale także całej ekipy. Tour de San Luis to świetny trening przed właściwym sezonem. Takiej pracy nie wykona się na żadnym zgrupowaniu“, zakończył.

 

Foto: Tim de Waele/Etixx – Quick Step

Andrzej Gucwa