Robert KrajewskiTo będzie ciekawy sezon w wykonaniu CCC Sprandi Polkowice. W najlepszej polskiej ekipie kolarskiej doszło do sporych zmian. Przede wszystkim zespół liczyć będzie 25, a może nawet 26 kolarzy. – W związku z tym zwiększyliśmy także liczbę osób w obsłudze, podpisaliśmy także kontrakt z osteopatą i dietetykiem – mówi Robert Krajewski – prezes CCC Sprandi Polkowice.

Robert Krajewski dla “Słowa Sportowego” opowiada o nowych zawodnikach, przygotowaniach do nowego sezonu i kalendarzy wyścigów.

Zmiany, zmiany, zmiany…

ROBERT KRAJEWSKI: – Tak, dużo zmian, ale przede wszystkim zmiany kadrowe. Powiększyliśmy zespół do 25 zawodników. Choć muszę przyznać, że może się tak zdarzyć, że nasza ekipa liczyć będzie 26 kolarzy. Na razie nie mogę zdradzać szczegółów, bo kontrakt nie został jeszcze podpisany.

Z kim więc nie przedłużyliście kontraktu, a kogo pozyskaliście?

– Pożegnaliśmy się z: Tomkiem Marczyńskim, Mateuszem Nowakiem, Piotrem Gawrońskim, Jackiem Morajko i Pawłem Charuckim. Tych pięciu zawodników dostało od nas czas na to, żeby się pokazać niestety nie wykorzystali go tak, jak byśmy sobie tego życzyli. Nowe kontrakty podpisaliśmy z kilkoma młodymi kolarzami, właściwie najlepszymi polskimi młodzieżowcami, bo chcemy stworzyć z nich taki trzeci skład. Tak więc od nowego sezonu w naszych barwach jeździć będą: Eryk Latoń, Piotr Brożyna, Jakub Kaczmarek, Michał Paluta, Patryk Stosz. Oprócz młodzieży podpisaliśmy także kontrakty z obcokrajowcami. W naszym składzie na nowy sezon znajdzie się Czech Jan Hirt. To dobry góral, bardzo przyda nam się na wyścigi, gdzie będą długie podjazdy. Będzie u nas jeździł także Grega Bole – sprinter, ale także zawodnik, który daje sobie radę na ciężkich wyścigach i który wjedzie pod góry, w których klasyczni sprinterzy nie do końca dają sobie radę. Podpisaliśmy także kontrakt ze Stefanem Schumacherem. Co prawda to zawodnik, który ma już swoje lata – 33, ale myślmy, że ma jeszcze sporo do udowodnienia. Ostatnio dołączył do nas młody Włoch Christian Delle Stelle.

A co z Davide Rebellinem?

– Już postanowione, że zostaje u nas na kolejny sezon.

Zmiany personalne dotyczą nie tylko kolarzy.

– Rzeczywiście. Zacznijmy od Sławka Błaszczyka, czyli byłego dyrektora egzekucyjnego w grupie Katusha. Sławek odpowiadać będzie głównie za tematy logistyczne, wizualne, czyli za to, jak grupa będzie wyglądała. Ma również papiery na dyrektora sportowego, tak więc, jeżeli będzie nam brakowało osób na wyścig, będzie mógł pełnić i taką funkcję. Oprócz Sławka pojawi się trzech nowych masażystów oraz mechanicy. Musieliśmy wzmocnić obsługę z tego względu, że bardzo często będzie tak, że trzy składy będą ścigać się w tym samym czasie. Tak więc docelowo będziemy mieli sześciu masażystów i sześciu mechaników. Postanowiliśmy także skorzystać z pomocy osteopaty, który będzie co jakiś czas stawiał chłopców na nogi, oraz dietetyka, który będzie z kolarzami na każdym wyścigu. Oczywiście przedłużyliśmy kontrakt z włoskim trenerem, który pracuje z chłopcami na co dzień. W sumie ekipa w tym roku liczyć będzie ponad 50 osób, czyli można powiedzieć, że to już małe przedsiębiorstwo.

Stroje już gotowe?

– Wzory nowych stroi były już gotowe do produkcji, ale w zeszłym tygodniu doszło do rozmów z poważnym sponsorem. Niestety, nie mogę zdradzać o kogo chodzi. Wszystko najprawdopodobniej wyjaśni się już w najbliższym tygodniu. A jeżeli zapadnie pomyślna dla nas decyzja, wtedy stroje będzie trzeba trochę przerobić.

Nowy sponsor… czyli World Tour coraz bliżej?

– Pod względem logistycznym, zwłaszcza po remoncie naszej nowej siedziby z pewnością bylibyśmy do World Touru przygotowani już w tym sezonie. Są jednak inne względy. Wolimy powoli piąć się w górę, budować swoją pozycję w światowym peletonie. Taka droga wydaje nam się dużo sensowniejsza. Nie chcielibyśmy skończyć jak wiele ekip, które w ciągu dwóch lat osiągały swoje cele i później przestawały istnieć.

Jak chłopcy będą przygotowywać się do nadchodzącego sezonu?

– Cześć z nich wyjechała, albo właśnie wyjeżdża na indywidualne zgrupowania, w miejsca gdzie klimat bardziej sprzyja treningom. Wracają na święta, a 12 stycznia starsi kolarze rozpoczynają oficjalne zgrupowanie w Calpe w Hiszpanii. Tam zostaniemy prawie do końca stycznia, a później lecimy na Majorkę, gdzie będą też pierwsze starty. Młodsza część ekipy oficjalne przygotowania do sezonu rozpocznie pod okiem Tomasza Brożyny na zgrupowaniu w Szklarskiej Porębie lub Zakopanem.

Kalendarz na te pierwsze starty już ustalony?

– Mamy już zaplanowany kalendarz na cały rok.

Jakieś smaczki?

– Owszem są, ale i w tym przypadku nie mogę wszystkiego zdradzać. Mamy podpisaną umowę z jednym z organizatorów, że do oficjalnego ogłoszenia „dzikich kart” nie możemy ujawnić, czy w danym wyścigu pojedziemy, czy nie. Już dziś mogę natomiast powiedzieć, że wystartujemy w wyścigu Milan – San Remo i etapowym wyścigu w Dubaju na początku lutego.

Macie już ustalony skład na te pierwsze starty?

– Na Majorce wystartujemy w czterech wyścigach i będzie tak, że kolarze będą się wymieniać. Do Dubaju polecimy najmocniejszym składem, na pewno nie zabraknie w nim Gregi Bole czy Maćka Paterskiego.

Cele na sezon już wyznaczone?

– Mamy kilka. Przede wszystkim zdobycie mistrzostwa Polski w wyścigu ze startu wspólnego. Będziemy też jak co roku nastawiać się na Tour de Pologne. Interesuje nas pierwsza dziesiątka klasyfikacji generalnej i zwycięstwo etapowe. Chcielibyśmy także poprawić miejsce na drużynowych mistrzostwach świata w jeździe na czas. Z 18. pozycji miło by było wskoczyć do pierwszej piętnastki.

A ryż dalej będziecie jeść?

– (Śmiech) Tak, w dużych ilościach. Ciężko już nawet zliczyć kilogramy, które kupujemy w hurtowniach. Rzeczywiście jest tak, że większość zawodników z makaronów przerzuciła się na ryż. Ponadto chłopcy będą także dostawali rozpiskę, co mają jeść w domu.

Czyli zero smakołyków?

– Nie tak do końca. Kiedyś zabranialiśmy np. nutelli, a jednak czasem dostarczenie takich produktów też jest wskazane, tak więc nie dajmy się zwariować.

 

Źródło: Słowo Sportowe

Rozmawiała: Aleksandra Szumska